Zakwestionowanie wyroku rozwodowego przez sędziego Sądu Rejonowego w Giżycku, dlatego że w składzie orzekającym o rozwodzie był sędzia z nowego nadania, jest przykładem, do czego doprowadził wieloletni rokosz starej części sędziów, którzy nie mogą się pogodzić z utratą korporacyjnego modelu polskiego sądownictwa.
Otóż w sprawie o podział majątku dorobkowego rozwiedzionych już prawomocnie małżonków sędzia tego Sądu Rejonowego orzekł, że nie może dokonać podziału ich majątku wspólnego, bo wyrok w ich sprawie rozwodowej nie istnieje, gdyż wydał go sędzia z tzw. nowego nadania.
Czytaj więcej
Przy podziale majątku dorobkowego małżeńskiego sąd sam z siebie nie zasądzi nakładów małżonka na...
To orzeczenie nie jest ostateczne, ale sprawa o podział majątku nie jest zakończona, bo jest jeszcze druga instancja, a byli małżonkowie mają jeszcze przed sobą szereg stresowych miesięcy do zakończenia sprawy, chyba że się dogadają i zawrą umowę u notariusza. Nie zmienia to jednak faktu, że sądownictwo nie zapewniło im prawa do sądu, rozpatrzenia ich sprawy w rozsądnym terminie.
Zwróćmy uwagę, że w czasie tego kilkuletniego sędziowskiego sporu zapadł szereg podobnych orzeczeń rozwodowych czy innych, w których także znani przeciwnicy nowych sędziów nie kwestionowali ich orzeczeń. Ten bulwersujący wyrok tymczasem – nie wiem, czy to przypadek, czy nie – zbiega się z rozpoczęciem prac w Sejmie nad projektami ustawy praworządnościowej oraz nowelą ustawy o KRS, które przewidują weryfikację nowych sędziów, czyli powrót do starego modelu dobierania kandydatów na sędziów i do ich awansowania przez środowisko sędziowskie.