Sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym pozostaje w zawieszeniu. Niebawem rozpocznie się bitwa o wybór nowych członków-sędziów do Krajowej Rady Sadownictwa na nową kadencję. Spokoju nie ma i nie będzie. Dialog wydaje się być niemożliwy. A społeczeństwo, także podzielone, nie do końca wie, o co w tym sporze chodzi i kto ma w nim rację.
Mijają tygodnie, kiedy to Sejm wybrał sześciu nowych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. I wydawać by się mogło, że organ, który ma stać na straży przestrzegania ustawy zasadniczej, powinien zacząć działać pełną parą. Tymczasem kolejne wyroki Trybunału Konstytucyjnego okazują się, w odbiorze medialnym i społecznym, mniej ważne od tego, co dzieje się w samym Trybunale. Z szóstki wybranych przez Sejm sędziów tylko dwójka ma szansę na normalną pracę. Reszta siedzi w korytarzu lub bibliotece. Jednak nawet dopuszczona do pracy dwójka może mieć problemy. Być może nowo powołani sędziowie będą musieli się zmierzyć z dyscyplinarkami. Los pozostałej czwórki sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm także jest nieznany. Bałagan trwa.