Kondycja sądownictwa nie przedstawia się różowo. Na wiele okoliczności ani sądy, ani korzystający z ich usług petenci nie mają wpływu. Tym pierwszym Ministerstwo Sprawiedliwości próbuje pomóc, wprowadzając różne zmiany. Ostatnio głośno jest o wprowadzeniu do sądów nowej grupy asystentów – studentów.
To rozwiązanie spotkało się już z krytyką środowiska asystentów. Mniej krytyczni czekają na praktyczny wynik tego, jak go nazywają, eksperymentu. Co bardziej sceptyczni prognozują, że jeśli może się pojawić takie rozwiązanie, to warto rozważyć, by także chirurgów wspierali studenci czy na przykład kierowców albo może nawet pilotów samolotów.
Coraz częściej pojawia się też konkurencyjny pomysł – wprowadzenie AI asystenta w sądach.
Czytaj więcej:
Zamiast wdrożyć nowoczesnego AI asystenta sędziego, zainwestować w kadry w sądach, proponuje się oszczędności i niskobudżetowe rozwiązania.
Pro
O tym, że automatyzacja pracy sądów – szczególnie gdy chodzi o czynności rutynowe – byłaby doskonałym sposobem na palące braki kadrowe, pisze Aneta Łazarska, sędzia SO w Warszawie. Jej zdaniem asystenci studenci wydają się tym bardziej kontrowersyjnym rozwiązaniem wobec tego, co proponują prawnicy, nowoczesne kancelarie inwestujące w AI i elektronicznego asystenta. Wiadome jest, że wraz z wprowadzeniem takiego elektronicznego asystenta pojawia się spore ryzyko. Wiąże się ono z zachowaniem tajemnicy, poufnością czy ochroną danych osobowych.