Prowadząc postępowanie przygotowawcze w sprawie zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary, w której występował jako podejrzany, a później oskarżony Aleksander G., wielokrotnie spotykałem się z działaniami, które nakierowane były na opóźnienie lub wręcz zniweczenie prowadzonego śledztwa.
Kontaktowały się ze mną osoby przebywające w zakładach karnych, informując, że są w posiadaniu wiarygodnych informacji dotyczących bądź samego uprowadzenia dziennikarza, bądź ukrycia jego zwłok. Zgłaszały się także osoby, które miały być „naocznymi świadkami” zabójstwa Jarosława Ziętary. Ponadto niemal każdego tygodnia wpływały pisemne anonimy zawierające kolejne „przełomowe informacje” dotyczące zdarzenia będącego przedmiotem śledztwa, jak np. informacja o ukryciu zwłok dziennikarza w jednym z grobów w podkrakowskiej miejscowości.