Gdyby minister sprawiedliwości poprawił stan higieniczny aresztów i zapewnił aresztantom kilka kartek papieru i długopis oraz możliwość udziału w mszy świętej, które to braki tak plastycznie zaprezentował niedawno red. Leszek Kraskowski, to choć są to minimalne wymagania, można by mu przyklasnąć. Ale nie z powodu dopuszczenia, aby świadek czy strona postępowania sądowego mogli zeznawać na siedząco.
By nie korzystać tylko z własnych obserwacji sprawozdawcy sądowego, zacytuję dwóch adwokatów z dużym doświadczeniem: Jerzego Naumanna, dla którego ta zmiana nie jest najważniejsza, tym bardziej że sędziowie od dawna pozwalali świadkom czy stronie zeznawać na siedząco, jeśli o to poprosili czy zeznanie się przedłużało. Gdyby jednak przesłuchiwany chciał lekceważyć sąd czy sprawę, to sędzia powinien go przywołać do porządku, czyli zeznań na stojąco. Poza tym już starożytni wiedzieli, że pozycja stojąca wzmacnia argumentację mówiącego i ułatwia jego obserwację.