Niedawno czytaliśmy w „Rzeczpospolitej" o sprawie ukaranego mężczyzny, przeciwko któremu toczyło się postępowanie za wyrzucenie łupinki słonecznika na chodnik („Rzeczpospolita" z 21 lipca). Nie byłoby w tym może nic dziwnego, a na pewno ciekawego, gdyby nie fakt, że sprawą zajmowały się aż trzy sądy (!), a ich orzeczenia były diametralnie różne. Dopiero trzeci wyrok przesądził, że mężczyzna, który wyrzucił łupinkę na ulicy, został uniewinniony. Wcześniej zapadały wyroki przesądzające jego winę. Można zapytać, który wyrok jest trafny. W tej sprawie każdy, i to bez wiedzy prawniczej – jak przypuszczam – jest w stanie ocenić, czy zachowanie mężczyzny było właściwe.