- jeżeli droga ta była najkrótsza i nie została przerwana.
Oczywiście te przesłanki muszą wystąpić łącznie. Przy czym ostatni warunek nie jest bezwzględny. Przerwanie drogi nie przeszkadza, jeżeli przerwa była życiowo uzasadniona i jej czas nie przekraczał granic potrzeby. Wybór drogi, która nie była najkrótsza, może być natomiast uzasadniony tym, że była ze względów komunikacyjnych najdogodniejsza dla ubezpieczonego.
Wysokość zasiłku
Fakt zaistnienia wypadku w drodze do lub z pracy ma znaczenie przy ustalaniu wysokości zasiłku chorobowego. Zasadniczo bowiem stanowi on 80 proc. podstawy wymiaru. Natomiast w razie niezdolności do pracy spowodowanej wypadkiem w drodze do pracy lub z pracy, jest wyższy. W myśl art. 11 ust. 2 pkt 3 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (tekst jedn. DzU z 2010 r. nr 77, poz. 512 ze zm.), miesięczne świadczenie wynosi wówczas 100 proc. podstawy wymiaru.
Fakt, że wypadek miał miejsce w drodze do domu, może też mieć znaczenie dla takich świadczeń jak renta z tytułu niezdolności do pracy, czy renta rodzinna dla członków rodziny przedsiębiorcy zmarłego wskutek tego zdarzenia. Niektórzy ubezpieczeni uprawnieni do renty z powodu takiego wypadku, mogą też ubiegać się o wcześniejszą emeryturę (art. 31 ustawy emerytalnej).
Przykład
Pan Adam prowadzi działalność gospodarczą polegającą na sprzedaży materiałów budowlanych. 2 lipca, po zamknięciu hurtowni, pojechał do klienta omówić z nim dostawę kolejnej partii pustaków i cegieł. Po rozmowie wracał swoim samochodem do domu i miał wypadek z winy innego kierowcy. Z tego powodu doznał poważnych obrażeń ciała. Po zakończeniu leczenia wystąpił do ZUS o zapłatę jednorazowego odszkodowania. Otrzymał jednak decyzję odmowną. Wówczas odwołał się do sądu. Sąd jednak oddalił jego odwołanie. Uznał bowiem, że zaistniały wypadek nie był wypadkiem przy pracy, lecz w drodze do domu, gdyż miał on miejsce już po zakończeniu czynności związanych z prowadzeniem firmy. Z tego tytułu nie można się ubiegać o jednorazowe odszkodowanie.
Autor jest sędzią Sądu Okręgowego w Kielcach