Reklama

Abolicji składek ZUS nie będzie, firmy czeka zaostrzenie przepisów

Przybywa pomysłów na umorzenie długów w ZUS. Kolejne propozycje są jednak konsekwentnie odrzucane przez rząd, który zamiast dawać miliardowe ulgi małym firmom, sam szuka pieniędzy.
Abolicji składek ZUS nie będzie, firmy czeka zaostrzenie przepisów

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Jedna z takich propozycji wyszła od Adama Abramowicza, rzecznika małych i średnich przedsiębiorców. W piśmie z 11 kwietnia 2019 r., skierowanym do Elżbiety Rafalskiej, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, oraz Jadwigi Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, zaproponował on wskrzeszenie ustawy z 2012 r., przewidującej umorzenie zaległości w składkach ZUS osób prowadzących działalność gospodarczą w latach 1999–2009.

Czytaj też: Rząd zwleka z umorzeniem składek ZUS, firmy płacą za ideę "taniego państwa"

Do umorzenia składki od 1999 r. do 2018 r.

Zdaniem rzecznika MŚP warto wydłużyć okres abolicji aż do 2018 r. A to dlatego, że wielu przedsiębiorców prowadzących w tych latach działalność gospodarczą w wyniku kontroli ZUS, który kwestionuje np. ich zagraniczne zatrudnienie, dowiaduje się, że ma do uregulowania niemałe składki na ubezpieczenia społeczne. Podnosi także inny problem wynikający z przepisów z 2012 r. Z umorzenia zaległości mogli skorzystać tylko ci przedsiębiorcy, którzy uregulowali wszystkie bieżące długi. Wielu nie było po prostu stać na to, by ich wniosek o abolicję mógł zostać uwzględniony.

– Pomysł na umorzenie składek niezapłaconych w okresie od 1999 r. do 2018 r. jest obecnie, oględnie mówiąc, niemożliwy do realizacji – komentuje wysoko postawiony urzędnik administracji publicznej odpowiedzialny za ubezpieczenia społeczne. – Koszt spełnienia takiego postulatu byłby ogromny i nie ma obecnie na nie najmniejszych szans.

Miliardy złotych

Koszty abolicji z 2012 r. wyniosły około 1 mld zł. Wydłużenie tej możliwości na okres do 2018 r. byłoby nawet kilka razy droższe. Łącznie zaległości składkowe przedsiębiorców w ZUS wynoszą obecnie 30 mld zł, z czego 17 mld zł to zaległości około 900 tys. już nieaktywnych firm, które są spłacane przez byłych prezesów i osoby prowadzące przed laty działalność gospodarczą. Pozostałe 13 mld zł to długi aktywnych obecnie przedsiębiorców, z czego ponad połowa to osoby prowadzące działalność gospodarczą. Zamiast umorzenia tych zaległości kolejni przedsiębiorcy, którzy mają na sumieniu omijanie obowiązku zapłaty składek ZUS w poprzednich latach, mogą się spodziewać wizyty kontrolera ZUS.

Reklama
Reklama

Rząd szuka pieniędzy gdzie może i przewiduje od 1 stycznia 2020 r. zaostrzenie przepisów o ubezpieczeniach społecznych, by ściągnąć w ten sposób więcej składek od etatowych pracowników oraz od samozatrudnionych, którzy nie przejdą tzw. testu przedsiębiorcy (zostaną obciążeni wyższym podatkiem i składkami na ubezpieczenia społeczne).

– Tak samo szans na powodzenie nie mają poprzednie pomysły na umorzenie składek od kilku zleceń wykorzystywanych przez biznes tylko po to, by zaoszczędzić na składkach ZUS – dodaje urzędnik.

– Zdarza się, że zaległości w daninach publicznych powstają, gdy przedsiębiorcy popełniają błędy lub gdy bez zmiany przepisów zmienia się ich interpretacja, w tym jednak przypadku mówimy o umarzaniu zaległości firm, które konsekwentnie ich nie przestrzegały – mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan. – Jestem przeciwny jakiejkolwiek abolicji, gdyż takie działania wzmacniają motywację do niepłacenia składek. Taka abolicja sprawi więcej szkody niż korzyści.

ZUS
Rusza nowa wersja portalu eZUS dla płatników składek. Co się zmienia?
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
ZUS
Działalność nierejestrowana – kiedy faktycznie nie trzeba płacić składek?
ZUS
Czy za studenta z Białorusi lub Ukrainy trzeba odprowadzać składkę zdrowotną?
ZUS
Przedsiębiorca może uchylić się od obowiązku składkowego
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama