Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych nie był przygotowany na worki korespondencji, jaka każdego dnia przyjeżdża do centrali w Warszawie. Choć urzędnicy pracują dniem i nocą, ciągle brakuje pracowników do wprowadzania danych z papierowych wniosków rejestracyjnych do Funduszu. Renciści czekają więc na zwrot składek. Zanim go dostaną, prawdopodobnie będą musieli założyć z własnej kieszeni pieniądze na składki w następnym miesiącu.
– W terminie załatwiłem wszystkie sprawy w ZUS, jeszcze w styczniu zgłosiłem się do PFRON. Opłaciłem wszystkie składki, wystąpiłem o ich refundację i ciągle czekam, aż wpłyną na moje konto – żali się nam jeden z wielu rencistów, którzy w ostatnim czasie zadzwonili do naszej redakcji. – Gdy w końcu udało mi się dodzwonić do funduszu, urzędnik poinformował mnie, że na refundację mogę liczyć dopiero za trzy miesiące. Dla mnie to oznacza bankructwo. Miało być tak, że płacę składki i w ciągu tygodnia dostaję ich zwrot. Teraz się okazuje, że będę je płacił przez następne miesiące i nie wiadomo, kiedy dostanę je z powrotem.
15,5 tys. wniosków o rejestrację, z czego wprowadzonych do systemu zostało około 12 tys. Część z tych, którzy nie zostali jeszcze zarejestrowani, sami są winni opóźnienia, bo przesłali do funduszu niekompletną dokumentację. Najczęściej brakuje orzeczenia o niepełnosprawności lub zaświadczenia o prowadzonej działalności gospodarczej. W wielu przypadkach PFRON sprawdza, czy danemu przedsiębiorcy przysługuje refundacja składek do ZUS. Wszyscy ci, którzy uzupełnią dokumentację, mogą liczyć na refundację składek za styczeń, jeśli wniosek złożyli do końca lutego.
Renciści, którzy niezbędne dokumenty wysłali drogą elektroniczną, mogą liczyć na jej wypłatę w ustawowym terminie siedmiu dni. Z informacji, jakie uzyskaliśmy z PFRON, ci, którzy rozliczają się za pomocą dokumentacji papierowej, będą musieli poczekać prawdopodobnie do końca tego miesiąca. O kolejności rozpatrywania wniosków rozstrzyga data ich wpływu.
– Winą za te opóźnienia nie można obarczyć PFRON. Kłopoty rencistów to ewidentna wina ustawodawcy i biura pełnomocnika ds. osób niepełnosprawnych przy ministrze pracy, które przygotowało szczegółowe rozwiązania – uważa Włodzimierz Sobczak, prezes Krajowej Izby Gospodarczo-Rehabilitacyjnej. – Nikt nie przewidział bowiem, że większość osób jednoosobowo prowadzących działalność gospodarczą nie ma łączy internetowych, by za ich pośrednictwem szybko rozliczać się z funduszem. Ministerstwo Pracy nie przygotowało także żadnej akcji informacyjnej, choć o zmianach w rozliczeniach składek było wiadomo od połowy zeszłego roku.