Kancelaria Kubas, Kos, Gaertner z Krakowa złożyć ma pozew w imieniu osób, które przed 2008 r. zawieszały działalność gospodarczą, a dziś ZUS żąda od nich zapłaty rzekomo zaległych składek.
– ZUS zezwalał na zawieszanie działalności. Urzędnicy doradzali, jak to zrobić. Teraz słyszymy, że zawieszanie firmy nie było możliwe i mamy płacić za taki okres składki z karnymi odsetkami – mówi Jan Huta z Lądka-Zdroju, którego długi wobec ZUS przekroczyły 80 tys. zł. Przed laty zawiesił jednoosobową firmę taksówkową i nie stać go na spłatę kwoty, jakiej domaga się zakład. Myśli o pozwie do sądu przeciwko ZUS.
O przepisach abolicyjnych przedsiębiorcy rozmawiają z reprezentantami rządu i ZUS. Upominają się także o interesy tysięcy innych, którym ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych z 13 października 1998 r. zezwalała na wybór między składką opłacaną od podstawy wynoszącej 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia a składką przy umowie o pracę, umowie-zleceniu czy pracy nakładczej z równoczesnym prowadzeniem działalności. Ta druga opłacana jest od podstawy stanowiącej faktyczny przychód, bez określenia jego kwoty minimalnej. Przedsiębiorcy wybierali tę drugą, korzystniejszą opcję.
Kilka lat temu ZUS zmienił zdanie co do interpretacji przepisów, prawo wyboru zakwestionował i domaga się zapłaty różnicy wysokości składek z odsetkami.
– Żądamy umorzenia tych rzekomych długów – mówi uczestniczący w rozmowach przedstawiciel Stowarzyszenia Poszkodowanych Przedsiębiorców RP Dariusz Ćwik.