Ministerstwo Pracy kończy już prace nad nowelą ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Przewiduje ona, że przedsiębiorcy, którzy jako chałupnicy mieli bardzo niskie składki, będą musieli opłacać je w pełnej wysokości. Tak jak inni prowadzący działalność gospodarczą.
Chodzi o to, że większość osób prowadzących działalność gospodarczą płaci składki obliczone od co najmniej 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia, obecnie ok. 700 zł miesięcznie. Chałupnicy zaś, którzy zajmują się pracą w domu (np. składanie długopisów lub rozsyłanie ulotek reklamowych dostarczonych przez nakładcę), płacą je od faktycznych przychodów, które mogą być znacznie niższe i wynosić np. kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Wtedy składka do ZUS to tylko kilka złotych. Przedsiębiorcy, którzy podpisali jednocześnie umowę o pracę nakładczą (chałupnictwo), mogą obecnie na podstawie art. 9 ust. 2 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych wystąpić do ZUS o objęcie znacznie tańszym ubezpieczeniem z tytułu chałupnictwa i zamiast kilkuset płacą kilkadziesiąt złotych składek.
MPiPS szacuje, że w całej Polsce może być nawet 18 tys. takich przedsiębiorców. Po zmianach będą płacili składki co najmniej od minimalnej podstawy ustalonej dla wszystkich prowadzących działalność gospodarczą.
Projektodawcy obliczyli, że jeśli wszyscy, którzy dotychczas zaniżali swoje składki, zapłacą je w pełnej wysokości, to do ZUS wpłynie dodatkowo prawie 7 mln zł rocznie.
Kolejna zmiana zawarta w noweli dotyczy ustawy o emeryturach i rentach z FUS. Przewiduje ona wydłużenie okresu negocjacji wysokości waloryzacji emerytur, rent i innych świadczeń wypłacanych przez ZUS i KRUS. Dotychczas Komisja Trójstronna miała na to zaledwie kilka dni po ogłoszeniu w lutym przez prezesa ZUS danych dotyczących wzrostu wynagrodzeń. Po ostatnich negocjacjach KT wystąpiła do rządu o zmianę przepisów, która pozwoliłaby wcześniej rozpocząć z rządem rozmowy o wysokości waloryzacji.