Reklama

Usługi i treści w zamian za dane – przykład Meta

Model płatności za usługi naszymi danymi może nam towarzyszyć jeszcze wiele lat.
Usługi i treści w zamian za dane – przykład Meta

Foto: Nick Otto/Bloomberg

Nie zawsze warto kurczowo trzymać się zgód na przetwarzanie danych osobowych jako panaceum na wszystkie problemy administratorów danych – to już wiemy. Ale problemy możemy mieć także wtedy, gdy wahadło zbytnio wychyla się w drugą stronę, o czym przekonał się niedawno Meta, podmiot prowadzący serwisy społecznościowe Facebook i Instagram.

Żeby zrozumieć problem, z którym w pewnym sensie mamy do czynienia wszyscy, trzeba cofnąć się w czasie o jakieś 20–25 lat. Internet, jaki zna moje pokolenie, to internet „darmowych” treści. „Darmowych”, bo za nic nie płaciliśmy w pieniądzu – ale płaciliśmy w danych. Oczywiście nie było wtedy przepisów o ochronie danych osobowych, nie było bannerów cookie i zgód. Nie było też tak agresywnych metod personalizacji reklam i budowania profili, jakie są dostępne dzisiaj. Jednym słowem, nic nie było – więc i świadomość tego, jak to działa, była ogólnie niewielka. Ale z czasem świadomość zaczęła rosnąć, a wraz z nią towarzyszące regulacje. Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że nie ma darmowych lanczów, a za treści, które czytamy, płacimy własnymi danymi.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama