W jednej ze spraw cywilnych, w której występowaliśmy jako pełnomocnicy strony pozwanej, spór po ogłoszeniu wyroku przeniósł się na obszar ściśle proceduralny. Nie chodziło już o ocenę dowodów ani o kwalifikację prawną roszczenia, lecz o to, czy wezwanie sądu do uiszczenia opłaty zostało właściwie doręczone. W tle była częsta praktyka równoległego umocowania dwóch profesjonalnych pełnomocników tej samej strony, przy czym każdy z nich był uprawniony do samodzielnego działania.
Kluczowe okazało się wezwanie do uiszczenia opłaty sądowej od wniosku o sporządzenie uzasadnienia wyroku doręczone za pośrednictwem Portalu Informacyjnego. Pismo trafiło do jednego z dwóch pełnomocników strony przeciwnej, ale nie do tego, którego dane eksponowano w nagłówkach pism procesowych jako reprezentującego stronę. Opłata nie została uiszczona w wyznaczonym terminie. W konsekwencji sąd pierwszej instancji odrzucił wniosek o sporządzenie uzasadnienia.
Strona przeciwna wniosła zażalenie, argumentując, że doręczenie powinno było zostać skierowane do „właściwego” pełnomocnika, a nie do drugiego umocowanego radcy prawnego. Sąd Apelacyjny zażalenie oddalił, uznając, że odrzucenie wniosku o uzasadnienie było prawidłowe. Miało to dla strony przeciwnej istotne znaczenie, ponieważ zamknęło jej drogę do złożenia apelacji.
Dwóch pełnomocników „równolegle”: wygoda organizacyjna, ale i ryzyko doręczeń
W praktyce procesowej często spotyka się sytuację, w której strona udziela pełnomocnictwa dwóm lub więcej profesjonalnym pełnomocnikom, przy czym każdy z nich jest uprawniony do samodzielnego działania. Taka konstrukcja ma zrozumiałe uzasadnienie organizacyjne. Ułatwia zastępstwa, pozwala dzielić zadania w zespole i zapewnia ciągłość obsługi, gdy jeden z pełnomocników jest nieobecny. Z perspektywy sądu i przeciwnika procesowego oznacza jednak, że w aktach funkcjonuje nie jeden, lecz kilku równorzędnych adresatów czynności procesowych.
Warto podkreślić, że w takim układzie nie ma kategorii „pełnomocnika głównego” i „drugorzędnego” w sensie procesowym, jeżeli dokument pełnomocnictwa nie wprowadza takiego rozróżnienia. Pełnomocnicy są formalnie umocowani w tym samym zakresie, a czynności podejmowane przez każdego z nich wywołują skutki dla strony. Z tego powodu znaczenie mają nie tyle wewnętrzne ustalenia kancelarii lub przyjęty model współpracy, ile to, co wynika z akt sprawy, w szczególności z treści pełnomocnictwa i pism procesowych. Podobnie może być w sytuacji udzielenia przez pełnomocnika dalszego pełnomocnictwa (tzw. pełnomocnictwa substytucyjnego). W omawianej sprawie nie miało to jednak miejsca.