Sytuacja, w której pracownik zostaje zwolniony z konieczności realizowania przypisanych mu zadań służbowych, nie jest uregulowana w przepisach prawa pracy, z nielicznymi wyjątkami dotyczącymi niektórych grup pracowników (np. osób pracujących w służbie cywilnej). Niemniej jednak w piśmiennictwie i orzecznictwie sądowym dopuszcza się takie rozwiązanie w odniesieniu do wszystkich zatrudnionych. Sięga się po nie głównie w okresie wypowiedzenia umowy o pracę.
To, że zdolny do pracy podwładny, za wiedzą i przyzwoleniem pracodawcy, nie musi stawiać się w firmie, nie może pozbawiać go prawa do wynagrodzenia. Właściwe obliczenie pensji w tym przypadku pozwoli uniknąć zatrudniającemu ewentualnych sporów i konfliktów.
Najlepiej za zgodą
Najbezpieczniejszą opcją dla firmy jest zwolnienie z obowiązku wykonywania pracy po wcześniejszym uzgodnieniu tego z pracownikiem. W wyroku Sądu Najwyższego z 26 kwietnia 2011 r. (II PK 302/10) czytamy, że: „zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia umowy o pracę może być wynikiem porozumienia zawartego między pracodawcą i pracownikiem. Dochodzi wówczas do zawarcia dodatkowej umowy między stronami umownego stosunku pracy, kształtującej wzajemne prawa i obowiązki stron w okresie wypowiedzenia. Jeżeli z takiej umowy nie wynika obowiązek pracownika wykorzystania urlopu wypoczynkowego w okresie nieświadczenia pracy (zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy), to pracodawca nie może pracownika zobowiązać do wykorzystania urlopu w tym okresie".
Podobnie SN wypowiedział się w uzasadnieniu wyroku z 4 marca 2009 r. (II PK 202/08), stwierdzając, że „tylko na zasadzie volenti non fit iniuria, tj. wedle swobodnego zgodnego porozumienia stron stosunku pracy, można by tolerować dopuszczalność zwolnienia pracownika z obowiązku świadczenia pracy z zachowaniem prawa do wynagrodzenia".
Niekiedy dopuszcza się jednak odsunięcie podwładnego od pracy w drodze jednostronnej decyzji pracodawcy. Przyzwala się na to wtedy, kiedy: