Przekonała się o tym kierowniczka stoiska, której sklep podniósł wynagrodzenie zasadnicze do 2300 zł brutto miesięcznie oraz skorygował zasady przyznawania prowizji.
Na nowych warunkach prowizja miała wynosić 4 proc. od sprzedaży netto marek dystrybuowanych przez Ina Trading i marek stowarzyszonych oraz 2 proc. od sprzedaży netto wybranych marek innych dystrybutorów, z wyjątkiem produktów dostępnych w szerokiej dystrybucji. Podpisała dokument właśnie takiej treści pod nazwą „porozumienie zmieniające”.
Przy pierwszej wypłacie zmienionej prowizji okazało się, że szefostwo dzieli ją w równych częściach między wszystkich pracowników jej stoiska. Zatrudniona myślała, że należy się jej całe odpowiednio 4 proc. i
2 proc. prowizji. Jednak do końca trwania zatrudnienia nie kwestionowała sposobu przydziału tego składnika pensji. Zrobiła to dopiero po trzech latach, kiedy jej stosunek pracy uległ rozwiązaniu wskutek wypowiedzenia zakładu. Wystąpiła z pozwem przeciwko pracodawcy o wyrównanie wynagrodzenia prowizyjnego.
Dorozumiana zgoda
Przegrała przed sądami pierwszej i drugiej instancji, według których kierowniczka zgodziła się w sposób dorozumiany na podział prowizji, ponieważ nie kwestionowała go podczas stosunku pracy.