W efekcie opisanego przez „Rz" opóźnienia publikacji ustawy o tzw. zagranicznej spółce kontrolowanej (CFC), Ministerstwo Finansów i Rządowe Centrum Legislacji znalazły się na celowniku różnych służb. Wczoraj premier Ewa Kopacz, najwyraźniej niezadowolona z wyjaśnień szefów obu instytucji, zleciła w nich wewnętrzną kontrolę. W ciągu siedmiu dni ma znać jej wyniki i podjąć dalsze decyzje. Sprawę ma też zbadać Najwyższa Izba Kontroli. Szef RCL Maciej Berek sam poprosił o kontrolę Centralne Biuro Antykorupcyjne. Ma ona wykluczyć podejrzenia o czyjeś celowe działanie na rzecz opóźnienia działania ustawy.
Kto zawinił? Od strony procedur urzędowych może to być trudne do ustalenia, bo były niekompletne.
– Przekazywanie nam przez poszczególne resorty informacji o pilności publikacji aktów prawnych to utrwalony zwyczaj, a nie prawny obowiązek – powiedział „Rz" Maciej Berek, prezes RCL. Potwierdził też, że w sprawie ustawy o CFC nie dostał instrukcji z Ministerstwa Finansów, że trzeba ją opublikować przed 1 października. Zresztą minister Maciej Szczurek to potwierdza.
– Nasze obserwacje, w którym miejscu znajduje się ustawa (...), zakończyły się przedwcześnie, w momencie podpisania ustawy przez prezydenta – przyznał minister Szczurek w telewizji Polsat News.
Może się zatem okazać, że w procesie publikacji ustawy o CFC nie złamano żadnych spisanych procedur.