Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną spółki, której fiskus zarzucił zaniżenie zysków (sygnatura akt II FSK 2854/11).
W czerwca 2010 r. spółka stała się następcą prawnym innej firmy w wyniku połączenia. W okresie objętym decyzją wymiarową poprzednik prawny sprzedał 26 z 28 lokali mieszkalnych. Jedno z mieszkań w apartamentowcu nabyli rodzice prezesa zarządu. Mieli płacić za nie w 96 oprocentowanych ratach. Największe wątpliwości fiskusa wzbudziła jednak cena sprzedaży lokum, znacznie niższa od cen pozostałych mieszkań w apartamentowcu. Urzędnicy uznali, że "promocja" była wynikiem powiązań rodzinnych między deweloperem a nabywcami. Tym samym zaniżenie ceny sprzedaży przełożyło się bezpośrednio na zaniżenie jego dochodu.
Swoboda umów nie może być wykorzystywana do unikania opodatkowania
Spółka broniła się, że cena sprzedaży mieszkania jest efektem przejęcia zobowiązań. Chodziło o umowę przyrzeczenia sprzedaży, zawartej przez wcześniejszego właściciela nieruchomości.
Ten argument nie przekonał jednak fiskusa. Jego zdaniem spółka wcale nie musiała wykonywać umowy przyrzeczenia. Zwłaszcza że kupujący ewidentnie nie dotrzymali jej warunków. W umowie przyrzeczenia strony oświadczyły bowiem, że transakcja sprzedaży zostanie zawarta w terminie do 120 dni pod warunkiem uregulowania przez kupujących wszelkich zobowiązań, w szczególności zapłaty ceny. Organy podatkowe były przekonane, że wszelkie umowy z rodzicami prezesa nie odpowiadały warunkom rynkowym i były zawierane tylko w interesie kupujących. Nie były one też przeszkodą do zawarcia umowy sprzedaży na innych warunkach.