Wiesław M. odwołał się od tej decyzji do prezesa Głównego Urzędu Ceł (wtedy był to organ właściwy, obecnie byłby nim minister finansów), który jednak potwierdził wynik kontroli celnej. Wyjaśnił, że organ celny kraju importu nie jest powołany do oceny, czy prawidłowy formalnie dowód pochodzenia został wystawiony na towar, któremu rzeczywiście przysługuje status produktu pochodzącego z państw UE. Ocena dowodu pochodzenia może być przeprowadzona tylko przez upoważnione do tego władze celne kraju eksportu na podstawie art. 32 protokołu nr 4 do traktatu stowarzyszeniowego.
Na to rozstrzygnięcie Wiesław M. złożył skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Ten jednak podzielił stanowisko organów celnych. Wtedy przedsiębiorca wniósł kasację do NSA, zarzucając sądowi I instancji m.in. brak zapewnienia mu udziału w postępowaniu, które toczyło się w jego sprawie za granicą.
Gdy sąd kasację oddalił, Wiesław M. złożył skargę konstytucyjną do TK. Podnosił w niej przede wszystkim, że art. 32 protokołu nr 4 do traktatu stowarzyszeniowego uniemożliwia obronę stronie zainteresowanej uznaniem towaru za pochodzący ze Wspólnoty. Ponieważ nie może ona brać udziału w postępowaniu przed organami celnymi państwa eksportera, jest pozbawiona prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy, co czyni wspomniany przepis prawa europejskiego niezgodnym z art. 45 naszej konstytucji.
– Działalność, którą prowadziłem, nie była zbyt dochodowa. Musiałem więc wziąć kredyt, żeby zapłacić cło, a potem w ogóle zakończyć działalność gospodarczą – powiedział „Rz” wczoraj obecny w Trybunale Wiesław M.
– Przyczyną kłopotów było to, że sam zainteresowany nie mógł brać udziału w postępowaniu przed niemieckimi władzami celnymi, a polskie służby uznały zagraniczny dokument za jedyny dowód w sprawie. Wszystko, co próbował przedstawiać na potwierdzenie swoich racji, było z góry odrzucane i przez organy, i przez sądy. W ten sposób pogwałcono jedno z podstawowych praw obywatelskich, czyli prawo do sprawiedliwego osądzenia sprawy – argumentował pełnomocnik importera, radca prawny Eugeniusz Wicher.Wyjaśniał też, że Wiesław M. nie mógł się domagać odszkodowania od niemieckiego kontrahenta na drodze cywilnoprawnej, gdyż postępowanie weryfikacyjne wobec niego było wszczęte kilka dni przed upływem dwuletniego okresu przedawnienia.
Z kolei zdaniem przedstawicieli Sejmu, prezydenta, prokuratora generalnego i MSW art. 32 protokołu nr 4 nie narusza naszej konstytucji. Polski podmiot może bowiem uczestniczyć w postępowaniu przed krajowym organem celnym, a to on przecież wydaje decyzję określającą dług celny.