Czwartkowe orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) zapadło w belgijskiej sprawie Cabot Plastics, ale w istotny sposób przełoży się na sytuację także polskich podatników. Odnosi się bowiem do tzw. stałego miejsca prowadzenia działalności, które ma kluczowe znaczenie dla rozliczeń VAT. A w praktyce oznacza, że również nasz fiskus nie sięgnie do kieszeni wielu polskich firm, które zajmują się produkcją towarów na zlecenie powiązanych zagranicznych kontrahentów.
Produkcyjne zaplecze
Sprawa dotyczyła belgijskiej spółki, która zajmowała się produkcją na zlecenie powiązanej firmy szwajcarskiej. Na mocy umowy towary były produkowane z materiałów powierzonych. Belgijska firma przechowywała je u siebie, aż do czasu ich sprzedaży przez spółkę szwajcarską na rzecz jej klientów nie tylko z Belgii, ale innych krajów z Unii i spoza niej.
Czytaj więcej:
Zdaniem sądów administracyjnych, do wykreowania FE konieczne jest posiadanie własnych zasobów osobowych i technicznych bądź korzystanie z cudzych p...
Pro
Początkowo belgijski fiskus uznał, że taka działalność nie wskazuje na istnienie stałego miejsca prowadzenia działalności spółki szwajcarskiej w Belgii. A to oznaczało, że wynagrodzenie płatne przez Szwajcarów nie podlega opodatkowaniu VAT w Belgii. Potem jednak zmienił zdanie. Stwierdził, że szwajcarska firma posiada stałe miejsce prowadzenia działalności w Belgii. W konsekwencji belgijska administracja skarbowa zażądała ponad 10 mln euro VAT, a do tego grzywny i odsetek.
Spółka nie zgadzała się z taką wykładnią przepisów. Była bowiem przekonana, że usługi, na które wystawiła faktury szwajcarskiemu kontrahentowi, miały miejsce nie w Belgii, ale w Szwajcarii, gdzie firma zlecająca ma siedzibę.