Na ile Donald Trump ma swobodę w nakładaniu ceł na towary z
innych krajów? Przecież wiąże go szereg umów międzynarodowych
zakładających raczej wolny handel niż wojny celne?
Nie powinien mieć
zbyt dużej swobody, właśnie ze względu na międzynarodowe umowy
handlowe. Już od pierwszych lat po drugiej wojnie światowej społeczność
międzynarodowa pracowała nad tym, by światowy handel był wolny od
nieuzasadnionych ograniczeń i jednostronnych działań. Temu służył
od 1947 roku Układ Ogólny w Sprawie Taryf Celnych i Handlu (GATT),
a potem, od 1995 roku Światowa Organizacja Handlu (WTO).
Porozumienia te zostały zbudowane przy bardzo wydatnym udziale
Stanów Zjednoczonych. Podobnym celom służył Północnoamerykański
Układ o Wolnym Handlu, popularnie zwany NAFTA, tworzący strefę
wolnego handlu między Kanadą, Meksykiem i USA. Co więcej, NAFTA
była renegocjowana i przemianowana na USMCA właśnie za czasów
pierwszej prezydentury Donalda Trumpa – ale wciąż w intencji
swobodnego handlu. Teraz wygląda na to, że nowy rząd w Stanach
Zjednoczonych chce odwrócić ten trend i działać inaczej.