22 lutego 2016 r. weszła w życie szeroko komentowana nowelizacja kodeksu pracy (DzU z 2015 r., poz. 1220). Poza licznymi zmianami dotyczącymi możliwości zawierania terminowych umów o pracę uregulowała ona również powszechną dotychczas praktykę zwalniania pracowników z obowiązku świadczenia pracy. Czy wobec tego na gruncie nowych przepisów można zabronić pracownikowi pracować?
Przepis wydaje się jasny
Nowy, bo do tej pory nieznany kodeksowi pracy, art. 362 dopuszcza taką możliwość w związku z wypowiedzeniem umowy o pracę do upływu okresu jej wypowiedzenia. W okresie tego zwolnienia pracownik zachowuje jednak prawo do wynagrodzenia. Chociaż kwestie zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy były już wielokrotnie przedmiotem rozważań doktryny i sądów, warto zastanowić się nad tym, jak nowy przepis k.p. wpisuje się w dotychczasową praktykę.
Zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy zyskało umocowanie w konkretnej normie prawnej, co definitywnie zdaje się rozstrzygać podważaną do tej pory kwestię ważności takiej decyzji pracodawcy. Treść dyspozytywnego przepisu wskazuje, że pracodawca co najmniej inicjuje stan zwolnienia podwładnego, co wciąż nie rozstrzyga kwestii, czy robi to w sposób arbitralny czy też w porozumieniu z zatrudnionym. Niejasny pozostaje zatem jej prawny charakter. Czy wiąże się z kompetencjami kierowniczymi pracodawcy i wydanym poleceniem służbowym, czy ma może walor umowny?
Może to oznaczać, że otrzymując nowy przepis, postulowany od dawna przez praktykę, nie jesteśmy ani trochę mądrzejsi w temacie – kiedy takie zwolnienie jest dopuszczalne.
„Korzystność" osią rozważań
W uzasadnieniu do projektu ustawy z 16 marca 2015 r. przewiduje się, że nowy przepis da możliwość pracodawcy jednostronnego zwolnienia podwładnego z obowiązku świadczenia pracy. Oznaczałoby to, że wola pracownika jest obojętna dla zmiany jego sytuacji prawnej.