Sprawa dotyczyła pracownika jednej z firm energetycznych. Pracował on jako kierownik posterunku energetycznego, będąc też przewodniczącym ogólnopolskiej struktury związku zawodowego. Nie przeszedł jednak na tzw. etat związkowy, ale równolegle wykonywał swoje obowiązki zarówno wobec pracodawcy, jak i w stosunku do związku zawodowego.
Zatrudniająca go firma przyjęła zakładowy układ zbiorowy. Przewidywał on, że pracownicy, którzy skorzystali z możliwości zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy, będą otrzymywać wynagrodzenie za okres niewykonywania pracy według korzystniejszego (w stosunku do powszechnie obowiązujących przepisów) wzoru. Za to pracownikom, którzy nie przeszli na etat związkowy, przysługiwał dodatek do wynagrodzenia.
Skutek tych postanowień układu był taki, że związkowiec będący jednocześnie kierownikiem posterunku energetycznego dostawał mniejsze wynagrodzenie, niż gdyby przeszedł na etat związkowy. Jego zdaniem takie zróżnicowanie zarobków stanowiło dyskryminację ze strony pracodawcy.
Wniósł więc powództwo o odszkodowanie z tytułu dyskryminacji. Przegrał jednak w obu instancjach. Sądy uznały bowiem, że przyjęte przez pracodawcę kryterium zróżnicowania wynagrodzenia poszczególnych grup związkowców nie miało niedozwolonego charakteru.
Działacz wniósł więc skargę kasacyjną do SN, w której domagał się uznania, że otrzymywanie niższego dodatku za faktycznie większy zakres obowiązków miało charakter dyskryminujący.