Ostatnim elementem podróży służbowej są przejazdy, podczas których etatowiec nie powinien pracować. Tych okresów nie należy odliczać od czasu pracy. Prowadziłoby to do niedopuszczalnej sytuacji, w której powracający z delegacji musiałby odpracować godziny poświęcone na przejazdy służące realizacji zadania zleconego przez szefa. Dlatego, zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego, podróże odbywane środkami komunikacji zbiorowej zalicza się do czasu pracy w zakresie, w jakim przypadają na godziny pracy podwładnego wynikające z rozkładu.
Problem w tym, że zaangażowanie w zadaniowym czasie wyklucza tworzenie grafików. Ich rolę pełni przydział konkretnych i powtarzalnych zadań ze wskazaniem czasu niezbędnego do ich wykonania (art. 140 k.p.). Firma korzystająca z tego systemu nie musi nawet gromadzić danych o godzinach aktywności w poszczególnych dobach, może prowadzić uproszczoną ewidencję (art. 149 § 2 k.p.). W efekcie szef nie dysponuje informacjami pozwalającymi ustalić, w jakim zakresie podróż służbową zadaniowca zaliczyć do jego czasu pracy. Skoro jednak powierzone zadania powinien on wykonać w ośmiogodzinnych dniówkach i przeciętnie 40 godzinach tygodniowo w przyjętym okresie rozliczeniowym, słuszne rozwiązanie polega na zaliczeniu do czasu pracy takiego odcinka podróży, który dopełni czas pracy w dobie do normy ośmiogodzinnej.
Przykład
Zatrudniony w zadaniowym czasie pracownik działu promocji wykonuje obowiązki w siedzibie zakładu, ale niekiedy szef poleca mu zadania wymagające wyjazdu poza ten obszar. Podróżuje koleją lub samolotem i w zależności od czasu realizowanych zadań nocuje w hotelu lub wraca do domu tego samego dnia. Jeśli zaplanowane spotkanie trwało dwie godziny, ale pracownik na dojazd i powrót wykorzystał cały dzień, szef powinien wliczyć mu do czasu pracy sześć godzin podróży, choć nie wie, które z nich przypadają na normalne jego godziny aktywności. W ten sposób uzupełni jego dobową normę do ośmiu godzin.
Uwaga! Takie rozwiązanie funkcjonuje u kierowców zatrudnionych w zadaniowym czasie pracy, którzy nie wypracowali dobowego wymiaru, gdyż pozostawali w tzw. dyspozycji. Obejmuje to towarzyszenie pojazdowi transportowanemu promem lub pociągiem i oczekiwanie na przejściach granicznych. Szofer nie musi być wtedy na stanowisku, ale jest gotowy do startu lub kontynuowania prowadzenia pojazdu lub wykonywania innej pracy. Okresy te zalicza się do jego czasu pracy w zakresie, w jakim uzupełniają ośmiogodzinną normę (art. 10 ust. 3 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców, tekst jedn. DzU z 2012 r., poz. 1155 ze zm.).
Trasa z załadunkiem
Zdarza się, że zadaniowcy podróżują samochodami, przewożąc mienie firmy lub współpracowników. Wtedy prowadzącemu, nawet jeśli nie jest zatrudniony jako kierowca, całość przejazdu zaliczamy do czasu pracy. Tak uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 4 kwietnia 1979 r. (I PRN 30/79). Z reguły czas przejazdu w podróży służbowej nie jest czasem pracy, lecz okresem zaliczanym do niego w zakresie, w jakim pokrywa się z godzinami pracy wynikającymi z rozkładu. Wyjątki od tej zasady dotyczą przypadków, w których celem podróży jest przewóz innych, a dodatkowe obowiązki powierzono etatowcowi po godzinach aktywności. Do czasu pracy zalicza się cały przejazd.
Przykład
Zatrudniony przy obsłudze stawów rybnych wykonuje obowiązki w systemie zadaniowym w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę. Ponieważ zbliża się termin kolejnego szkolenia okresowego BHP, polecono mu przyjazd do oddziału firmy oddalonego od jego miejsca pracy o 500 kilometrów wraz z trzema innymi pracownikami, którym też kończyła się ważność szkolenia. Konieczność nadłożenia drogi, aby zabrać wszystkich, spowodowała, że podróż do miejsca szkolenia i powrót do stałego punktu pracy zajęły podwładnemu po sześć godzin w każdą stronę. Cały przejazd powinien być zaliczony do czasu pracy, nawet gdy prowadzenie pojazdu nie należy do jego zadań służbowych. Przewożąc współpracowników, realizował dodatkowe obowiązki kierowcy, a godziny przejazdu stanowią dla niego czas pracy. Jeśli bezpośrednio po dotarciu do zakładu kierujący rozpoczął kurs BHP, który zalicza się do czasu pracy, udział w nim powyżej czterech godzin spowodował przekroczenie norm pracy.