Od 13 lipca na pieniądze z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych może liczyć pracownik, któremu rozchorowała się niania zgłoszona do ZUS lub niespodziewanie zamknięto klubik dziecięcy i musi sam zaopiekować się dzieckiem.
Usprawiedliwienie jego nieobecności nie jest już jednak takie oczywiste. A to wszystko za sprawą nowelizacji ustawy o opiece nad dziećmi do lat trzech oraz o świadczeniach pieniężnych w razie choroby i macierzyństwa.
Po zmianach prawo do zasiłku opiekuńczego na zdrowe dziecko do ukończenia przez nie ośmiu lat przysługuje nie tylko w razie nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, przedszkola lub szkoły, do których dziecko uczęszcza, a także nagłego zamknięcia klubu dziecięcego czy choroby niani. Do tych zmian nie dostosowano jednak przepisów wykonawczych.
Chodzi o rozporządzenie ministra pracy i polityki socjalnej w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy. Jego § 3 pkt 3 obowiązuje w niezmienionej treści. W katalogu okoliczności usprawiedliwiających brak podwładnego przy biurku nie ma ani choroby niani, ani nieprzewidzianego zamknięcia klubiku dziecięcego.
Przepisy dyskryminują rodziców, których dziećmi opiekują się legalnie nianie