Chodnik służy do ruchu pieszego i jest częścią pasa drogowego. Właściciel kawiarni czy pubu musi mieć zgodę na jego zajęcie. Problemu nie ma, gdy ogródek mieści się na prywatnym terenie należącym do tego przedsiębiorcy, wtedy nikogo o zgodę pytać nie musi.
Starosta zbędny
– Samo postawienie stolików, krzeseł i parasoli nie wymaga załatwienia żadnych formalności budowlanych u starosty lub prezydenta miasta na prawach powiatu – tłumaczy Bogdan Dąbrowski, radca prawny w Urzędzie Miasta w Poznaniu. Nie są to bowiem obiekty budowlane i urządzenia budowlane w rozumieniu prawa budowlanego. Dotyczy to także ogrodzenia takiego ogródka, pod warunkiem jednak, że ma ono charakter tymczasowy.
– W praktyce bywa z tym różnie – ostrzega Mariola Berdysz, dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana. Czasami ogrodzenie od strony drogi publicznej wymaga zgłoszenia staroście (prezydentowi miasta na prawach powiatu). Chodzi przede wszystkim o wysokie parkany trwale powiązane z gruntem. Nie oznacza to jednak dowolności. Trzeba mieć bowiem zgodę na ogródek zarządcy drogi.
Przedsiębiorca musi pamiętać, że jego ogródek nie może zająć całego chodnika. Musi zostawić 1,5 metra dla pieszych. Takie wymogi stawia prawo o ruchu drogowym. Dotyczy to także przestrzeni nad chodnikiem. Parasole nie mogą bowiem zacieniać całego trotuaru.
Niedawno w tej sprawie orzekał Naczelny Sąd Administracyjny. W orzeczeniu z 17 kwietnia 2013 r. (sygn. akt II GSK 113/12) stwierdził m.in., że o zajęciu pasa drogowego decyduje nie tylko zajmowanie gruntu na powierzchni chodnika, ale także przestrzeni nad chodnikiem. Dlatego za zajęcie pasa drogowego należy uznać rozmieszczenie parasoli nad chodnikiem, zajmujących całą jego szerokość i powodujących nieuniknioną kolizję między podstawową funkcją chodnika, jaką jest obsługa ruchu pieszych, a zajęciem pasa drogowego w postaci ogródka piwnego.