Ułatwi to organizację pracy w wakacje, ale skomplikuje rozliczanie nadgodzin, bo trzeba pamiętać o ich rocznym limicie.
Przypadek czy wybór
Żaden przepis nie wyklucza możliwości takiego ustawienia okresów rozliczeniowych, aby niektóre z nich przypadały na przełomie lat kalendarzowych. Może być to dziełem przypadku, gdy wprowadzając nowe postanowienia regulaminu pracy pracodawca nie uwzględni tego, że (jeśli nie ma odmiennych regulacji) początkiem nowego okresu rozliczeniowego będzie pierwszy miesiąc po upływie 14-dniowego okresu od ogłoszenia regulaminu.
Najczęściej takie przypadki występują jednak w zakładach, które chcą podzielić sezon urlopowy na dwa okresy rozliczeniowe. W takich okolicznościach jeden okres kończy się w lipcu, kolejny zaczyna w sierpniu. Pracodawcy pozwala to bardziej elastycznie planować pracę podwładnych, którzy akurat nie korzystają z urlopu. Jakie wiążą się z tym problemy i czy rozdział sezonu urlopowego rekompensuje te uciążliwości?
Wielkie układanie
Czas pracy należy ustalić i rozliczać w skali okresów rozliczeniowych. To, że niektóre z nich mogą przypadać na przełomie lat kalendarzowych, nie wpływa na obowiązki pracodawcy w tym zakresie. Na jego kompetencje nie oddziałuje też podział na miesiące kalendarzowe.
Stosując dłuższe, np. trzymiesięczne rozliczenia, planowanie musi jedynie uwzględniać sumę wymiarów czasu pracy z tych miesięcy. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli okres rozliczeniowy przypada na przełomie roku kalendarzowego, szef nie traci możliwości nierównomiernego rozkładu czasu pracy. Nie obowiązują go bowiem wprost wymiary dla poszczególnych miesięcy.