Ustawodawca przewidział szereg instytucji wspierających pracowników – rodziców. W szczególności dotyczy to okresu ciąży, porodu i pierwszych miesięcy życia dziecka. Okazuje się jednak, że po powrocie do firmy, kiedy trzeba dzielić obowiązki wychowawcze ze służbowymi, wcale nie jest łatwiej.
Malec wciąż potrzebuje bliskości i nawet jeśli przez część dnia ma zapewnioną dobrą opiekę ze strony dziadków, niani czy żłobka, to nic nie jest w stanie zastąpić mu najbliższych. Dlatego należy zrobić wszystko, żeby rozstania były możliwie najrzadsze, a czas nieobecności możliwie krótki.
Malec zapewnia wymówkę
Pomocą ze strony ustawodawcy dla rodziców starszych dzieci jest zakaz wykonywania zadań po godzinach, w nocy, w systemie przerywanym i poza stałym miejscem pracy bez wyraźnej zgody pracownika. To samo tyczy się realizacji obowiązków przez czas dłuższy niż osiem godzin na dobę, gdy odbywa się to w systemach równoważnym, pracy w ruchu ciągłym, skróconego tygodnia pracy i pracy weekendowej.
Nie jest to ochrona zupełna, gdyż dotyczy jedynie pracowników, którzy opiekują się dzieckiem do ukończenia przez nie czterech lat (art. 178 § 2 kodeksu pracy i art. 148 pkt 3 k.p.). Warunkiem jest tu nie tylko posiadanie potomstwa, ale też pozostawanie z dziećmi we wspólnym gospodarstwie domowym.
W przypadku czasowego oddania dziecka na wychowanie lub całkowitej rezygnacji z zajmowania się malcem następuje zaprzestanie opieki nad nim. Odpada wówczas możliwość korzystania z przywilejów wynikających z takiej pieczy. Nie można jednak mówić o zaprzestaniu opieki w sytuacji, gdy podwładny doraźnie korzysta z pomocy innych osób lub instytucji.