Ostatnio coraz częściej spotykamy się z sytuacją, gdy na polskim rynku zaczyna brakować leków. Niedobory zgłaszają szpitale, hurtownie, lekarze i pacjenci, często w dramatycznych okolicznościach, gdy brak leku może doprowadzić do utraty nie tylko zdrowia, ale i życia.
W takiej sytuacji do rangi istotnego mechanizmu umożliwiającego kontynuację leczenia urasta instytucja importu docelowego leków. Jednak niedawne przypadki ubiegania się o zgodę na import docelowy budzą uzasadnione wątpliwości co do tego, kiedy import docelowy może być stosowany, na jakich zasadach, kto i kiedy z wnioskiem może występować, a w jakich okolicznościach należy zastosować inne rozwiązanie.
Bez krajowej zgody
Instytucja importu docelowego została uregulowana w art. 4 ustawy – Prawo farmaceutyczne (dalej: PF) i polega ona na tym, że do obrotu w Polsce mogą być wprowadzane leki, które nie posiadają krajowej rejestracji.
Jest to wyjątek od generalnej zasady, że przed wprowadzeniem do obrotu lek musi uzyskać odpowiednie pozwolenie. Instytucja ta ma umożliwić sprowadzanie leków zarejestrowanych w innych krajach w wyjątkowych indywidualnych sytuacjach ratowania życia lub zdrowia pacjenta.
Podstawą sprowadzenia produktu leczniczego w ramach importu docelowego jest zapotrzebowanie szpitala albo lekarza prowadzącego leczenie poza szpitalem, potwierdzone przez konsultanta z danej dziedziny medycyny, a zgodę wydaje minister zdrowia. Cała procedura może trwać kilka tygodni.