Chodzi tu o tych, którym samochód służy do wykonywania innych obowiązków, a więc niezatrudnionych na stanowisku kierowcy. Dla szofera prowadzenie należy bowiem do istoty zadań i z tego powodu w całości wlicza się do czasu pracy.
W delegacji
Dla ogromnej większości innych grup zawodowych auto to tylko narzędzie pracy usprawniające albo ułatwiające wykonywanie powierzonych zajęć. Tu źródłem nieporozumień bywają sytuacje, w których pracownik wykorzystuje auto jako środek transportu w delegacjach służbowych, udając się nim do celu.
Pomni tego, że alternatywą dla tego środka transportu byłoby korzystanie z na ogół mało sprawnej komunikacji publicznej, pracownicy nie zgłaszają roszczeń z tym związanych, w szczególności o wypłatę za pracę w godzinach nadliczbowych.
Kwalifikacja prawna czasu podróży służbowej (ściślej – dojazdu do miejsca delegowania i powrotu) zależy, co do zasady, od tego, czy ma miejsce w normalnych godzinach pracy czy poza nimi.
W utrwalonym od lat orzecznictwie Sądu Najwyższego niezmiennie przyjmuje się, że odbywanie takiej podróży poza normalnym czasem pracy nie jest czasem pracy, chyba że w godzinach jazdy podwładny wykonuje pracę (np. kierowca, konwojent czy inni pracownicy mobilni).