Ocena prawna stosowanych rozwiązań w zakresie czasu pracy zależy od tego, jak będziemy je nazywać oraz czy i w jaki sposób je stosować. To paradoks, ale do takich sytuacji prowadzi przede wszystkim drobiazgowa i przez to pełna niekonsekwencji i luk kodeksowa regulacja prawna. W efekcie o różnice interpretacyjne nietrudno.
Często z takim problemem mamy do czynienia w sytuacji, gdy pracownik chce zwolnić się z pracy w celach osobistych, ale nie chce korzystać z dnia urlopu. W związku z tym dogaduje się z pracodawcą, że odpracuje czas nieobecności, nawet jeszcze w tym samym dniu.
Tego typu praktyki Państwowa Inspekcja Pracy ocenia na ogół negatywnie, uznając odpracowywanie usprawiedliwionych nieobecności w pracy za naruszające art. 130 § 3 kodeksu pracy. Zgodnie z nim każda usprawiedliwiona nieobecność w pracy powoduje bowiem obniżenie wymiaru czasu pracy w okresie rozliczeniowym. Jest to skutek automatyczny, niezależny od woli stron.
Jednodniowy grafik
Czy taka ocena jest jednak uprawniona, jeśli pracownik, stosownie do art. 142 k.p., zwraca się do pracodawcy z pisemnym wnioskiem o jednorazową zmianę rozkładu czasu pracy przez wprowadzenie dwugodzinnej przerwy niewliczanej do czasu pracy?
Po uzyskaniu zgody mógłby pracować np. od 8 do 12, a następnie od 14 do 18. Przedział czasowy między 12 a 14 byłby wówczas przerwą w pracy, a nie okresem usprawiedliwionej nieobecności.