- W firmie jest plan urlopów na cały rok i można się tam wpisać. Jest on tak skonstruowany, że pod każdym tygodniem figuruje rubryka dotycząca tego, ile wolnych dni pracodawca może udzielić w jakiś konkretny dzień. Czy to jest zgodne z prawem? Co dzieje się w sytuacji, kiedy wpisałem się na jakieś terminy, nie podając wszystkich dni urlopowych, jakie mi przysługują, tylko np. połowę, i przychodzi taki dzień, że chcę wziąć dzień wypoczynku, którego nie podawałem w planie? Czy wtedy szef ma prawo odmówić mi go, uzasadniając, że trwa aktualizacja oprogramowania klientów i moja obecność w firmie jest niezbędna? Biorąc pod uwagę, że aktualizację mamy praktycznie co miesiąc, może zawsze tak odpowiedzieć. Czy przy zatrudnieniu około 50 osób obecność pracownika będzie aż tak niezbędna, bo odmawiając udzielenia zwykłego urlopu, podwładny ucieknie się do tego na żądanie, efekt pozostanie taki sam – nie będzie go w pracy? Czy w postępowaniu pracodawcy, który odmawia urlopu wypoczynkowego, a wymusza ten na żądanie, nie ma wykroczenia?
– zastanawia się czytelnik.
Aby ułatwić życie sobie, firmy tworzą plan urlopów, choć nie wszystkie muszą przestrzegać tego wymogu. Dzięki temu jednak znają daty wakacyjnych zamierzeń podwładnych i mogą lepiej zorganizować pracę pozostałej części załogi.
Wskazane i ustalone wcześniej terminy mobilizują też pracowników do myślenia o wypoczynku i oderwania od codziennej pracy, co przecież jest głównym celem tego urlopu. Aby go w pełni zrealizować, podwładny powinien mieć wakacje w tym roku kalendarzowym, kiedy je nabył, czyli np. latem wykorzysta tegoroczny urlop.
Plan na całość
Co do zasady taki grafik, jeśli dotyczy 12 miesięcy, powinien objąć pełne wakacje, niemal wszystkie dni, poza tymi na żądanie (cztery dni w roku w myśl art. 167