Social lending, bo tak nazywają się wspomniane pożyczki, są coraz bardziej popularne w Polsce. W tym roku obchodzą w naszym kraju drugie urodziny. Ta wciąż mało znana w Polsce idea pożyczania pieniędzy bez pośrednictwa instytucji finansowych zdobyła ogromną popularność w Europie Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych.
Oddział rezerwy federalnej w San Francisco prognozuje, że wartość światowego rynku social lending w 2010 roku może osiągnąć nawet 5,8 mld dolarów. [b]Są to pożyczki udzielane przez osoby prywatne innym osobom prywatnym, dodatkowo przez Internet, na łamach portalu obsługującego cały proceder. [/b] Pieniądze przekazywane są przez inwestorów na ich konto inwestorskie w portalu socjal lending, którzy sami decydują (niczym bankierzy), czyją pożyczkę dzięki tym środkom sfinansować. Warto dodać, że cały mechanizm oparty jest na anonimowości, to znaczy ani pożyczkobiorcy, ani pożyczkodawcy się nie znają.
[srodtytul]Internetowa koncepcja [/srodtytul]
W zderzeniu z rzeczywistością banków wiele młodych osób, chcących zaciągnąć niewielką i krótkotrwałą pożyczkę, często ma do wyboru systemy typu Provident lub proszenie o pożyczkę wśród znajomych czy rodziny. Serwisy sociallendingowe (pożyczek społecznościowych) pozwalają nie tylko oszczędzić skrępowania wywołanego proszeniem o pożyczkę, ale również niepotrzebnie absurdalnych odsetek.
Mają wiele atutów – przede wszystkim krótki czas ich otrzymania, uproszczone procedury, brak konieczności dostarczania dużej ilości dokumentów, niskie oprocentowanie.