[b]Odpowiada Michał Szuszczyński - radca prawny w Kancelarii Prawnej Piszcz Norek i Wspólnicy: [/b]
[link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=0C2D0C4640EB39BA3854DFAFF644861B?id=320785]Ustawa z 1 lipca 2009 r. o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców (DzU nr 125, poz. 1035, tzw. ustawa antykryzysowa)[/link] stwarza pracodawcy możliwość obniżenia kosztów zatrudnienia poprzez m.in. uelastycznienie planowania i rozliczania czasu pracy. Od 22 sierpnia br. każdy przedsiębiorca może przedłużyć okres rozliczeniowy maksymalnie do 12 miesięcy, jeśli jest to uzasadnione przyczynami obiektywnymi, technologicznymi lub dotyczącymi organizacji czasu pracy. Istotą przedłużonego okresu rozliczeniowego jest możliwość wykonywania czynności przez pracowników w różnych godzinach w poszczególnych miesiącach w okresie rozliczeniowym, jeżeli na jego koniec łączny przepracowany przez każdego z nich czas będzie odpowiadał obowiązującemu go wymiarowi.
Swoboda pracodawcy nie jest nieograniczona – aktualność zachowuje wynikające z kodeksu pracy prawo zatrudnionych do odpoczynku. Dodatkowo miesięczne wynagrodzenie osoby objętej przedłużonym okresem rozliczeniowym nie może być niższe niż wynagrodzenie minimalne, a harmonogram czasu pracy powinien uwzględniać co najmniej dwa miesiące. Ostatnie z wymienionych ograniczeń może być najbardziej problematyczne dla przedsiębiorcy, który – ze względu na sytuację gospodarczą – często nie zdoła zaplanować czasu pracy na dwa miesiące naprzód.
Każdy przedsiębiorca ma możliwość ustalania indywidualnego rozkładu czasu pracy, w którym może wyznaczyć różne godziny jej rozpoczynania i kończenia. Dopuszczalność ustalania takiego rozkładu uzależniona jest od zagwarantowania pracownikowi prawa do dobowego i tygodniowego odpoczynku.
Najistotniejszą kwestią nowego rozkładu czasu jest dokonanie przez ustawodawcę zmiany definicji doby pracowniczej – ponowne wykonywanie pracy przez osobę objętą indywidualnym rozkładem czasu w tej samej dobie nie stanowi bowiem pracy w nadgodzinach (jest to odejście od dotychczasowej zasady).