Pracodawcy mogą zapewnić sobie możliwość dokonania zwolnień i czekać na zamówienia. Dzięki temu, gdy powróci koniunktura, mają pracowników do nowych zleceń.
– Ustawa o zwolnieniach grupowych mówi tylko o tym, jaki okres musi upłynąć od zawarcia porozumienia ze związkami lub przedstawicielami pracowników do wręczenia pierwszych wypowiedzeń. Nie ma natomiast mowy, do kiedy redukcja musi się odbyć. Widziałem porozumienia, które pozwalały na zwolnienia w ciągu 12 miesięcy. Tak było np. w Telekomunikacji – mówi Witold Orłowski.
Ten sposób podpowiada także Witold Polkowski doradzający Konfederacji Pracodawców Polskich. Jego zdaniem, skoro związki zawodowe zapewniają sobie możliwość strajku i potem w dogodnym momencie mogą użyć tego argumentu w sporze, to pracodawcy mogą postępować podobnie z procedurą zwolnień grupowych.
– Należy więc mieć ją w odwodzie i korzystać z niej stopniowo, w razie potrzeby – mówi Witold Polkowski.
Pracownicy po zwolnieniach grupowych mają zagwarantowany powrót do pracy. W razie ponownego zatrudniania w tej samej grupie zawodowej pracodawca powinien się zwrócić najpierw właśnie do nich.