Art. 10 ust. 1 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=A70DFCA049326F44CD2562DB7BEC633E?id=320785]ustawy z 1 lipca 2009 r. o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców (DzU nr 125, poz. 1035, dalej ustawa)[/link] pozwala przedsiębiorcom ustalić indywidualny rozkład czasu pracy.
Oznacza to narzucenie podwładnym różnych godzin rozpoczynania pracy w poszczególnych dniach tygodnia. Zastrzega przy tym, że [b]ponowne wykonywanie pracy przez podwładnego w tej samej dobie nie jest aktywnością w godzinach nadliczbowych. W praktyce oznacza to odejście od stosowania sztywnej definicji doby pracowniczej[/b] z art. 128 § 3 pkt 1 k.p.
[srodtytul]Dla każdego inaczej[/srodtytul]
Wielu pracodawcom otwiera to drogę do zalegalizowania tego, co i tak ma miejsce, czyli dostosowuje rozkład czasu pracy do rytmu funkcjonowania placówki, np. sklepu, zakładu usługowego.
Ustalając taki rozkład, stosownie do art. 10 ust. 2 ustawy, [b]szef bezwzględnie musi przestrzegać pracowniczego prawa do odpoczynku dobowego i tygodniowego[/b] (art. 132 i 133 k.p.). [b]Zatem przerwa między zakończeniem pracy w jednej dobie a podjęciem jej w kolejnym dniu nie może być krótsza niż 11 godzin.[/b]