[b]W dobie kryzysu coraz rzadziej pracodawcy, chcąc wynagrodzić pracownika za dobrą pracę, mogą sobie pozwolić na podwyżki. W miarę możliwości stosują pozapłacowe środki motywujące. Jednym z nich jest delegowanie. Co to takiego?[/b]
Jest to po prostu przekazywanie podwładnym pewnych zadań, które na co dzień wykonuje przełożony, a wraz z nimi części władzy i uprawnień. Delegowanie może się odbywać na dwóch poziomach: delegowania czynności rutynowych, powtarzalnych i delegowania zadań szczególnych. W zależności od kompetencji pracownika i pełnionej funkcji należy te dwie kategorie rozróżniać, by delegowanie było procesem służącym zwiększeniu motywacji podwładnego. Skoro szef deleguje podwładnego do zastąpienia go podczas urlopu, to daje mu nowe obowiązki, ale też nowe przywileje. Przekazuje władzę. Okazuje mu zatem zaufanie, daje szansę na pozyskanie nowych doświadczeń, na naukę, rozwój.
Przy okazji szef nie tylko zyskuje zastępcę, ale i buduje w zespole zrozumienie, czym jest funkcja kierownicza. Kto nie doświadczył kierowania zespołem, nie musi wiedzieć, na czym to polega, nie musi rozumieć, jak wielka jest to odpowiedzialność. Członkowie zespołu potrafią krytykować postępowanie i decyzje szefa, często nie rozumiejąc, jakie są uwarunkowania jego pracy. Delegowanie zatem to wspaniała okoliczność budująca wzajemne zrozumienie.
[b]Jakie korzyści może mieć pracownik z delegowania?[/b]
Jest ich wiele. Przede wszystkim możliwość rozwoju i kształcenia. Wzrasta też zaufanie. Podwładny ma dzięki delegowaniu szansę na wzbogacenie swoich doświadczeń. Zyskuje możliwość wyrażenia swojej opinii na temat projektu, zadania, procedury. Ma szansę na wniesienie nowych pomysłów oraz wykazanie się talentem i zaangażowaniem. To zawodowa okazja dla ludzi dojrzałych i nastawionych na rozwój.