– Odkąd pojawiły się unijne dotacje, obserwujemy kolosalne zmiany w lokalnej społeczności. Ludzie stali się bardziej kreatywni, mają większe poczucie własnej wartości – podkreśla dyrektorka Haber-Słowińska.
[srodtytul]Knajpa pod Krępakiem[/srodtytul]
Dwa lata temu bezrobotne kobiety z Birczy wymyśliły Spółdzielnię Socjalną Krępak. Paliły się do roboty, ale na przeszkodzie stanęły przepisy. Pieniądze na rozkręcenie spółdzielni (trzy średnie krajowe) każdy z członków miał dostać z powiatowego urzędu pracy. Urząd zażądał jednak poręczycieli i zablokowania środków na koncie. – To absurd, bo kto poręczy kredyt dla długotrwale bezrobotnego – śmieje się Skrzyszowska.
Nie dostały grosza, ale uparły się, że spółdzielnia powstanie. Prezeska spółdzielni Aleksandra Ryzner i inne postanowiły utworzyć Kuchnię pod Krępakiem. Zagospodarowały część pomieszczeń GS, w którym kiedyś mieścił się magazyn zbożowy.
W pozyskaniu sprzętu i wyposażenia pomógł im przypadek. Kiedyś wracały busem z pokazu pieczenia chleba. – Zatrzymało nas czterech mężczyzn z prośbą o podwiezienie do głównej drogi – wspomina Skrzyszowska. Po drodze opowiadały im, skąd są, czym się zajmują i jakie mają problemy. – Opłaciło nam się zabrać tych biednych chłopów – żartuje. Jeden z nich okazał się prezesem Browarów Tyskich i odpowiednio się zrewanżował. Dostały krzesła, stoły, szkło i mogły ruszać z działalnością.
Lokal przypomina staropolską karczmę. Serwuje swojskie dania przygotowywane przez kobiety z Krępaka. Rarytasem są proziaki (rodzaj placków), chleb z łososiem, pierogi z pieca, sery i nalewka przepalanka bojkowska. Prowadzą katering, zapraszają ciekawych ludzi, organizują wystawy. Zarabiają, organizując innym spółdzielniom i stowarzyszeniom warsztaty, np. wyrobu masła. Jeżdżą na targi – ostatnio były w Gdańsku, gdzie wyroby Krępaka cieszyły się wielkim powodzeniem.
[srodtytul]Marzenia gonią marzenia[/srodtytul]
Dzięki kobietom życie w birczańskich wioskach zaczęło się zmieniać. W szkole w Kuźminie uczy się tylko 25 dzieci i sami mieszkańcy pomagają w jej utrzymaniu.
– Na wsi szkoła to centrum kulturalne, które żyje od rana do wieczora – mówi dyrektorka Dzisława Chabko. Na zorganizowane przez Towarzystwo Aktywnych Kobiet święto szkoły przyszło ponad 400 osób. Wcześniej nikt nie pomyślał, że za niewielkie pieniądze można zrobić pokoleniowe spotkanie dla wszystkich. – Babcie odświeżyły sobie nawet przedwojenne piosenki – opowiada dyrektorka.
Nawiązali kontakty z jednym z Lions Club z Austrii. Od tworzących klub zamożnych Austriaków dostali panele na podłogę, trochę sprzętu sportowego. Zaczynają nowy projekt „Nasza miejscowość”. – Chcemy promować Kuźminę, wydać folder, organizować wystawy, pielęgnować tradycje, nie zapominać o ważnych wydarzeniach w historii kraju i wsi – mówi koordynatorka programu Bernarda Zwerzyńska.
W Leszczawie Dolnej zorganizowano program „Szkoła marzeń”. – Dla młodzieży były zajęcia pozalekcyjne, a w spotkaniach środowiskowych uczestniczyli wszyscy mieszkańcy – podkreśla dyrektorka szkoły Maria Pawliszyn.
Marzenia gonią marzenia. Kobiety myślą o założeniu uniwersytetu trzeciego wieku. Będą uczyć starsze panie ze wsi obsługi komputera, by przez Internet poznawały świat. – Bo człowiek jest tyle wart, ile uczyni dobra – podkreśla Elżbieta Skrzyszowska.
Portal internetowy gminy Bircza:
[link=http://www.bircza.pl]www.bircza.pl[/link]