[b]Wypowiedzenie możemy nie tylko wydłużać, ale też skracać na podstawie art. 36 § 6 albo art. 36[sup]1[/sup] kodeksu pracy.[/b] Mamy zatem prawo podjąć wspólną decyzję z podwładnym, że wypowiedzenie będzie krótsze od kodeksowego, przy czym sam tryb rozwiązania umowy na czas nieokreślony nie zmieni się.
Innymi słowy mamy możliwość zawarcia porozumienia co do terminu rozwiązania angażu już po złożeniu wypowiedzenia. Alternatywnie wolno nam jednostronnie (bez względu na opinię zatrudnionego) dokonać skrócenia wymówienia stałej umowy z trzymiesięcznym wypowiedzeniem, ale maksymalnie do miesiąca i wyłącznie z powodu ogłoszenia naszej upadłości lub likwidacji oraz wystąpienia przyczyn ekonomicznych lub organizacyjnych po stronie firmy. W grę wchodzi zatem rozstanie w trybie [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=169524]ustawy z 13 marca 2003 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników (DzU nr 90, poz. 844 ze zm.)[/link].
[ramka][b]Przykład 1[/b]
Pan Konstanty od roku pracuje na czas nieokreślony, a w sumie u obecnego pracodawcy od dwóch i pół roku. Pod koniec grudnia 2008 r. otrzymał od szefa wypowiedzenie w związku z redukcją zatrudnienia. Jego umowa rozwiązałaby się na koniec stycznia, bo miesięczne wypowiedzenie zaczęło bieg 1 stycznia. Dogadał się jednak z pracodawcą, aby skrócić ten czas do dwóch tygodni. Otrzymał bowiem wyższą niż ustawowa odprawę pieniężną i znalazł inne zajęcie.[/ramka]
[srodtytul]Start liczony od końca[/srodtytul]
Wypowiedzenie złożyliśmy z chwilą, gdy doszło do pracownika w taki sposób, że mógł się zapoznać z jego treścią (art. 61 kodeksu cywilnego w zw. z art. 300 kodeksu pracy). Ale czy to znaczy, że od tego dnia liczymy okres wypowiedzenia?