[srodtytul]Bez kontraktu, ale z odszkodowaniem[/srodtytul]
Firmy często zwodzą kandydatów do pracy obietnicą rychłego zatrudnienia, a potem nagle dziękują za współpracę. Za kilka dni, a nawet tygodni pracy poszkodowany nie dostaje żadnej rekompensaty, nie mówiąc już o podpisaniu jakiejkolwiek umowy. Ustawa bardziej chroni przed takim wykorzystywaniem niż kodeks pracy, bo prócz samej umowy liczy się jeszcze członkostwo w spółdzielni. Osoba, z którą spółdzielnia nie podpisała ze swojej winy spółdzielczej umowy o pracę, może się tego domagać przez cały okres członkostwa. Ma również prawo walczyć o podpisanie takiego kontraktu przed sądem. Niezależnie od tego wolno jej wystąpić przeciwko spółdzielni z roszczeniem o odszkodowanie. Wynika tak z art. 182 § 4 [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=70984]ustawy z 16 września 1982 r. Prawo spółdzielcze (DzU nr 30, poz. 210 ze zm.; ustawa)[/link].
Niedoszły pracownik, którego łudzono obietnicą zawarcia umowy o pracę, może wnieść powództwo o ustalenie istnienia stosunku pracy lub poprosić o pomoc inspektora pracy. Spółdzielnia nie zawsze ponosi winę za niepodpisanie z członkiem spółdzielczej umowy o pracę. Obroni się przed takimi zarzutami, udowadniając, że zawarcie takiego kontraktu ograniczają przyczyny organizacyjno-ekonomiczne, np. brak wakatów i pieniędzy na utworzenie nowych miejsc pracy. Niekiedy podpisania spółdzielczej umowy o pracę unika sam członek spółdzielni. Wówczas może stracić członkostwo.
[srodtytul]Kiedy wymówienie zmieniające[/srodtytul]
Członkom spółdzielni pracy znacznie trudniej jest zmienić warunki zatrudnienia. Jest to możliwe tylko, gdy: