Ministerstwo Środowiska szykuje prawdziwą rewolucję w opłatach za wycinkę drzew. pod działalność gospodarczą. Nowe stawki będą bardzo niskie. Z proponowanych zmian bardzo zadowoleni są deweloperzy. Za to protestują miasta, ponieważ spadną im dochody z tytułu pobierania opłat. Zmniejszy się też wysokość kar za nielegalną wycinkę.
Tanio, a nawet bardzo tanio
Zmiany zawiera projekt rozporządzenia Ministra Środowiska w sprawie wysokości stawek opłat za usunięcie drzew i krzewów. To akt wykonawczy do nowelizacji ustawy o ochronie przyrody, zawierającej nowe zasady wycinki, która wchodzi w życie 17 czerwca br.
Minister środowiska proponuje, by opłaty naliczać w wypadku większych obwodów drzew, a mianowicie ponad 100 cm liczonych na wysokości 130 cm. Wysokość stawek będzie też zależała od gatunku drzew (zostaną podzielone na cztery kategorie). W wypadku bardziej szlachetnych, takich jak dąb czy magnolia, stawki będą wyższe niż przy klonach czy kasztanowcu zwyczajnym.
Projekt rozporządzenia przewiduje inne zasady mierzenia obwodu pnia, niż wynika to z nowelizacji ustawy o ochronie przyrody dla potrzeb wydania zezwolenia na wycinkę. Nowela ustawy mówi, że obwód pnia mierzy się na wysokości 5 cm, a zezwolenia wymagają topole, wierzby, klony jesionolistne oraz srebrzyste o obwodzie pnia powyżej 80 cm. W wypadku kasztanowca zwyczajnego i robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego formalności będzie należało dopełnić, gdy gdy obwód pnia wyniesie 65 cm, a przy innych gatunkach drzew – gdy będzie miał 50 cm.
Taka różnica w zapisach projektu rozporządzenia i noweli ustawy oznacza, że w wypadku drzew o obwodzie do 100 cm urzędnicy wydający zezwolenia nie będą naliczać opłat.
– Opłaty będą bardzo niskie – ocenia Ewa Olszowska-Dej z Urzędu Miasta w Krakowie. – Do 1 stycznia 2017 r. za wycięcie brzozy o obwodzie pnia 101 cm inwestor płacił 7 tys, po 1 stycznia br. kwota ta wzrosła do 50 tys, a jeżeli projekt rozporządzenia wejdzie w życie w proponowanym kształcie to opłata wyniesie 3,3 tys. zł – tłumaczy Ewa Olszowska-Dej.
Jednocześnie spowoduje to zmniejszenie kar za nielegalną wycinkę, które są dwukrotnością wspomnianych opłat. Nielegalne wycięcie brzozy o obwodzie pnia 101 cm na nowych zasadach grozi kara 6,6 tys. zł. Obecnie to 100 tys. zł. Różnica jest więc bardzo duża.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Ze skrajności w skrajność
– Popadamy z jednej skrajności w drugą. Obecnie ustawowe stawki za wycinkę są wysokie, ale po zmianach będą z kolei dramatycznie niskie. Spadną nie tylko dochody miast, ale i zniknie obawa przed nielegalną wycinką, bo kary nie będą drakońskie – uważa Ewa Olszowska-Dej.
Innego zdania jest Polski Związek Firm Deweloperskich.
– To bardzo dobre rozwiązanie – mówi Konrad Płochocki, generalny dyrektor PZFD. – Nareszcie opłaty będą na realnym poziomie. Dzięki temu koszt przygotowania działki pod inwestycję będzie znacznie mniejszy – ocenia dyrektor Płochocki.
Według niego dzięki tej zmianie nie będzie się opłacało obchodzić przepisów z powodu zmniejszenia ceny nieruchomości o koszt wycinki.
– Dziś też właściciele prywatnych działek jak chcą sprzedać grunt drożej deweloprowi, to wycinają wszystko w pień, po to tylko by deweloper nie odliczył od ceny nabycia kosztów wycinki. Teraz już nie będzie takiej potrzeby – ocenia dyrektor Konrad Płochocki.
Nowe stawki mają wejść w życie od 17 lipca 2017 r.
Do tego czasu obowiązują maksymalne stawki z ustawy o ochronie przyrody, czyli bez względu na gatunek drzewa płaci się 500 zł razy obwód pnia mierzony na wysokości 130 cm.
Etap: konsultacje publiczne
Ile za wycinkę
Za wycięcie olchy o obwodzie pnia 170 cm obecnie trzeba zapłacić 85 tys. zł,
od lipca br. będzie to 5100 zł (przed 1 stycznia 2017 r.,czyli przed tzw. Lex Szyszko było to 9 tys. zł);
Za wycięcie topoli o obwodzie pnia 179 cm obecnie trzeba zapłacić 89,5 tys. zł, od lipca br. będzie to 2,6 tys. zł. (przed 1 stycznia br. – 3,8 zł);
Za wycięcie kasztanowca białego o obwodzie pnia 242 cm
obecnie trzeba zapłacić 121 tys. zł, od lipca br. będzie to 7,2 tys. zł (przed 1 stycznia br. – 14,5 tys. zł).