Tak wynika z interpretacji nr 0112-KDIL2-1.4011.595.2024.1.DJ, którą na łamach "Rzeczpospolitej" opisał Przemysław Wojtasik.
Otrzymała ją spółka szukająca kandydatów do pracy. Mogą ich polecić osoby, które są już w niej zatrudnione (zarówno pracownicy, jak i współpracownicy). Za zakończoną sukcesem rekrutację przysługuje im premia. Firma doszła do wniosku, że takie nagrody są przychodem z tzw. innych źródeł. W związku z tym nie musi pobierać od nich zaliczek na PIT. Argumentuje, że nagroda nie wiąże się z wykonywaniem określonej pracy. Nie można więc jej uznać za element wynagrodzenia.
Fiskus w interpretacji potwierdził stanowisko spółki. – Taki przychód pracownik wykaże w zeznaniu rocznym i dopiero wtedy zapłaci podatek według skali. Na pracodawcy nie ciąży obowiązek pobierania zaliczki na PIT – tłumaczy na łamach "Rzeczpospolitej" Grzegorz Grochowina, , szef zespołu zarządzania wiedzą w departamencie podatkowym w KPMG w Polsce. Dodaje, że jedyny obowiązek pracodawcy to przesłanie pracownikom oraz skarbówce informacji PIT-11.
Jednocześnie ekspert wskazuje, że zakwalifikowanie świadczeń wypłaconych osobom polecającym zgodnie z zasadami programu rekomendacji pracowniczych do przychodów z innych źródeł powoduje, że nie stanowią one co do zasady podstawy wymiaru składek ZUS. Spółka nie musi więc ich pobierać. Oczywiście składek od nagrody nie musi też samodzielnie płacić pracownik – tłumaczy Grzegorz Grochowina.
Jest jeszcze jedna korzyść dla firmy. Co prawda interpretacja nic o niej nie mówi, ale jak zauważa Przemysław Wojtasik, nie powinno być wątpliwości, że premia motywacyjna spełnia kryteria podatkowych kosztów. Firma funduje ją bowiem po to, aby znaleźć dobrych kandydatów do pracy. A dobry pracownik oznacza wyższe przychody z działalności.