Żądanie równowartości w złotych choćby według oficjalnego kursu jest niedopuszczalne, jeśli kontrakt był zawarty w innej walucie. I oznacza oddalenie powództwa. Najnowszy wyrok Sądu Najwyższego przesądza tę praktyczną kwestię, zwłaszcza w biznesie transgranicznym.

SN zajmował się sprawą włoskiej firmy Fratelli L. srl., która domagała się od łódzkiej firmy ok. 370 tys. zł za dostarczoną partię tekstyliów. Pozwana firma twierdziła, że partia była wadliwa, ale nie zareklamowała jej na czas ani nie przedstawiła dowodów na wady. Spór szedł jednak o walutę, w jakiej Włosi zażądali zapłaty.

Sąd Okręgowy, który zastosował włoski kodeks cywilny, ale polską procedurę cywilną, zasądził żądaną kwotę w złotych. Na etapie postępowania apelacyjnego powódka przewalutowała jednak żądane na euro. Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał wyrok zasadzający należność w złotych. Powiedział przy tym, że zmiana waluty nie jest zmianą roszczenia. Nie można więc mówić o naruszeniu art. 321 kodeksu postępowania cywilnego, który stanowi, że sąd nie może wyrokować co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem.

– Niezależnie od tego, czy do sporu stosować włoskie czy polskie prawo, powódka mogła dochodzić zapłaty tylko w euro. To dłużnik może wybrać i zapłacić w złotych zamiast w walucie obcej – argumentował pełnomocnik pozwanej spółki mecenas Rafał Klimek.

Zgodnie bowiem z art. 358 kodeksu cywilnego, jeżeli przedmiotem długu jest suma pieniężna wyrażona w walucie obcej, dłużnik może spełnić świadczenie w złotych.

Reklama
Reklama

Z kolei pełnomocnik Włochów mecenas Katarzyna Sobczyk-Sarbińska argumentowała, że art. 358 k.c. ma charakter w części proceduralny i dopuszczalna jest zmiana waluty żądania w trakcie procesu. Poza tym zaskarżony wyrok jest sprawiedliwy, gdyż Włochom należy się zapłata za towar. A wybór polskiej waluty miał ułatwić egzekucję w Polsce, bez konieczności przeliczania.

Sąd Najwyższy zmienił jednak wyrok i nakazał SA ponowne rozpatrzenie sprawy.

– Zasada walutowości należy do prawa materialnego, a nie procesowego, i sąd apelacyjny nie mógł dokonać zmiany roszczenia – powiedziała w uzasadnieniu sędzia SN Anna Kozłowska. – Jeżeli zaś podstawą powództwa jest oznaczony stosunek prawny, umowa przewidująca świadczenie w walucie obcej – w tej sprawie w euro – nie można żądać zapłaty w innym pieniądzu. We Włoszech obowiązuje zresztą taka sama zasada. – Chociaż więc sprawiedliwość przemawiałaby za zasądzeniem żądanej kwoty, mocne przeszkody prawne nie pozwalają na utrzymanie zaskarżonego wyroku.

– Przez lata marzyliśmy o płatnościach w dolarach, a potem także w euro, więc orzeczenie SN, formalnie poprawne, konsumuje tamte marzenia – komentuje adwokat Andrzej Michałowski. – Dziwi jednak, że takie zagadnienie musiało dotrzeć aż do SN. Ewentualne oddalenie powództwa, gdy uchybienie powoda polega tylko na żądaniu równowartości w złotych zamiast w euro, sprowadziłoby sąd do formalistycznego sprawdzania liczby diabłów na czubku szpilki, zamiast wymierzania sprawiedliwości.

Sygnatura sprawy: II CSK 783/14

Opinia:

prof. Michał Romanowski, ?Kancelaria Romanowski i Wspólnicy

Wyrok Sądu Najwyższego niestety stanowi przykład zwycięstwa formalizmu nad słusznością, swoistego kultu dosłowności. Prawo prywatne nie znosi schematycznego myślenia opartego na dosłownym tekście ustawy. Rolą sędziego jest, aby prawo oddychało wartościami dobra i słuszności. Słusznym sprawom bowiem sprzyja. Prawo nie jest tekstem, ale mechanizmem, który ma doprowadzić do pewnego pożądanego, a więc słusznego, stanu. Litera prawa jest zatem aż i tylko nośnikiem idei (celu), którą stosujący prawo ma obowiązek realizować. W rzemiośle prawniczym oznacza to stosowanie wykładni systemowej i celowościowej, a więc aksjologię, słuszność itd.