Takie stanowisko zajął Sąd Najwyższy w wyroku z 10 lutego 2015 r. (II PK 92/14).
Stan faktyczny
Pracownica otrzymała oświadczenie pracodawcy o rozwiązaniu umowy z zachowaniem sześciomiesięcznego okresu wypowiedzenia, który miał upłynąć 30 listopada 2009 r. Na ten okres została zwolniona z obowiązku świadczenia pracy. W czasie wypowiedzenia okazało się, że pracownica jest w zagrożonej ciąży. W związku z tym przez część okresu wypowiedzenia przebywała na zwolnieniu lekarskim. O ciąży powiadomiła pracodawcę dopiero po około czterech miesiącach od pozyskania tej informacji, żądając wycofania wypowiedzenia. Pracodawca odmówił, a kobieta dwa tygodnie później złożyła pozew o przywrócenie do pracy i wynagrodzenie za czas pozostawania bez pracy.
Rozstrzygnięcia
Sąd I instancji przywrócił powódkę do pracy. Wyrok ten zmienił sąd II instancji, oddalając powództwo z uwagi na brak zachowania przez kobietę siedmiodniowego terminu do złożenia odwołania do sądu.
Sąd Najwyższy zgodził się z II instancją, że powódka znacznie przekroczyła termin do złożenia odwołania. Przyjął, że powinna była je złożyć w ciągu siedmiu dni od dnia, w którym dowiedziała się o ciąży. Terminu tego nie można liczyć od daty odmowy przez pracodawcę cofnięcia złożonego wypowiedzenia.
SN nie znalazł również podstaw do przywrócenia uchybionego terminu, ponieważ powódka wystąpiła z pozwem dopiero po niemal czterech miesiącach od chwili powzięcia informacji o ciąży. W tym okresie mogła złożyć pozew z pomocą męża lub profesjonalnego pełnomocnika.