Aby zamienić się rolami, etatowy tata, który chce wykorzystać dalszą część podstawowego urlopu macierzyńskiego (dla jedynka to maksymalnie 6 tygodni), musi złożyć u swojego pracodawcy pisemny wniosek. Dotyczy on udzielenia urlopu macierzyńskiego na okres przypadający bezpośrednio po terminie urlopu macierzyńskiego, który wykorzystała matka dziecka.
Z kolei pracownica musi złożyć u swojego szefa pismo w sprawie rezygnacji z urlopu macierzyńskiego, co najmniej 7 dni przed przystąpieniem do etatowych zajęć. Do wniosku tego musi dołączyć zaświadczenie z zakładu pracy ojca dziecka. Ma ono potwierdzić, że pracodawca udzielił mu urlopu macierzyńskiego na okres, z którego zrezygnowała matka dziecka.
Z takiego wolnego skorzysta tylko ojciec. Oznacza to, że nie zawsze prawo to przysługiwać będzie małżonkowi pracownicy, która je powiła i nabyła prawo do tego urlopu. Jeśli małżonek nie jest biologicznym tatą malucha, to będzie mógł wyręczyć w opiece małżonkę, jeśli przysposobił dziecko w rozumieniu kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Ponadto z prawa tego może skorzystać tylko ojciec dziecka, który je wychowuje, a więc ten, który faktycznie sprawuje opiekę nad dzieckiem.
Ojciec biznesmen
Opiekuńcza roszada jest niemożliwa, jeśli tata niemowlaka nie jest pracownikiem. Jeżeli samodzielnie prowadzi działalność gospodarczą, zarobkuje na podstawie kontraktu menedżerskiego, zlecenia czy dzieła bądź jakiejkolwiek innej umowy cywilnoprawnej, to nie przysługuje mu prawo do urlopu macierzyńskiego. Wówczas pełny urlop macierzyński będzie musiała wykorzystać pracownica – matka dziecka.
Pasmo nieszczęść
Co do zasady macierzyńskie wolne należy wykorzystać w sposób nieprzerwany. Ciągłość urlopowa może być naruszona jedynie wówczas, gdy taką możliwość przewiduje kodeks pracy. Przepisy dopuszczają taką ewentualność tylko w dwóch przypadkach – noworodka wymagającego hospitalizacji (art. 181 k.p.) i rezygnacji matki z opieki nad dzieckiem (art. 182 k.p.).
Narodziny chorego dziecka, które wymaga pobytu w szpitalu, upoważniają mamę do jej czasowego zawieszenia na okres hospitalizacji malucha. Takie rozwiązanie jest jednak dopuszczalne dopiero po wykorzystaniu obligatoryjnej 8-tygodniowej części macierzyńskiego. Jest ona bowiem przeznaczona na regenerację sił matki po porodzie i bez względu na inne okoliczności kobieta w połogu musi ją wykorzystać. Jeśli po tym czasie dziecko nadal musi być pod szpitalną opieką, pracownica ma prawo przerwać urlop.
Przerwanie macierzyńskiego oznacza, że na czas pobytu noworodka w szpitalu pracownica powraca do pracy, chyba że w inny sposób usprawiedliwi swoją firmową nieobecność (np. korzysta ze zwolnienia lekarskiego, zwolnienia na opiekę nad dzieckiem czy urlopu wypoczynkowego).
Ale jeśli po wznowieniu macierzyńskiego dziecko znowu trafi do lecznicy, mama ponownie go już nie zawiesi. Nie ma możliwości każdorazowego przerywania macierzyńskiego z powodu hospitalizacji malucha.
PRZYKŁAD 3
Pani Waleria urodziła córeczkę z poważnymi wadami wrodzonymi. Konieczna była jej 4-miesięczna hospitalizacja. Po wykorzystaniu 8 tygodni urlopu macierzyńskiego pracownica złożyła wniosek o jego przerwanie.
Po zakończeniu leczenia szpitalnego odwiesiła macierzyński. Po dwóch tygodniach dziecko ponownie trafiło do tej samej placówki – tym razem z powodu zapalenia płuc. Pani Waleria nie będzie mogła po raz drugi zawiesić macierzyńskiego, choć maluch przebywa w szpitalu.
Jeśli w trakcie korzystania z podstawowego urlopu macierzyńskiego pracownica wymagałaby opieki szpitalnej, pracownikowi – tacie dziecka przysługuje prawo do części tego urlopu na czas jej hospitalizacji. Możliwe jest to jednak dopiero po upływie 8 tygodni tego urlopu i z zastrzeżeniem, że łączny jego wymiar nie może przekroczyć tego podstawowego urlopu macierzyńskiego.
W takiej sytuacji, gdy na świat w jednym porodzie przyszło jedno dziecko, jego tata mógłby skorzystać z urlopu przez maksymalnie 12 tygodni (20 tygodni – 8 tygodni obligatoryjnego urlopu dla mamy).