U większości pracowników wymiar urlopu to 26 dni. Z różnych przyczyn czasami może to być za mało. W takiej sytuacji podwładni decydują się na zwolnienia lekarskie, aby zrealizować plany, na które nie pozwala praca.
Takie działanie wiąże się jednak ze sporym ryzykiem. Jeśli ZUS skontroluje pracownika, może on szybko zakończyć taki „wypoczynek". Dlatego lepszy jest wniosek do pracodawcy o udzielenie dodatkowego czy zaliczkowego urlopu.
Na korzyść
Prawo do urlopu w wymiarze określonym w art. 154 kodeksu pracy stanowi jego dolną granicę. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, aby pracodawca zapewniał załodze dłuższe wakacje. Zgodnie z art. 18 § 1 k.p. postanowienia umów o pracę oraz innych aktów, na których podstawie powstaje stosunek pracy, nie mogą być mniej korzystne dla pracownika niż określa prawo pracy.
A zatem jeśli w danym roku szef chce udzielić podwładnemu dłuższego wypoczynku, jest to oczywiście zgodne z przepisami. Może być więc tak, że w regulaminie pracy znajdą się postanowienia, na mocy których personelowi przysługują np. dwa dodatkowe dni wypoczynku ponad wymiar wynikający z art. 154 k.p.
W nagrodę
Inne rozwiązanie polega na udzieleniu ekstraurlopu jako premii za dobre wyniki w pracy. Takie zachowanie szefa także nie budzi zastrzeżeń z punktu widzenia legalności działania, zwłaszcza jeśli nie wpływa to na wynagrodzenie podwładnego. Stanie się tak, gdyż urlop będący nagrodą dla pracownika, z reguły nie trwa więcej niż jeden, dwa lub co najwyżej kilka dni. To sytuacja zbliżona do instytucji zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy, której nie regulują przepisy, a mimo to stosuje się ją.