- Szefa działu handlowego zatrudniamy w systemie zadaniowego czasu pracy. W związku z tym nie ewidencjonujemy jego godzin pracy. Pracownik twierdzi, że regularnie wykonuje zadania po 9–10 godzin, gdyż tyle pracuje dział handlowy firmy, którego bezpośredni i osobisty nadzór jest jego obowiązkiem. Domaga się z tego tytułu dodatkowego wynagrodzenia. Uważamy, że mu ono nie przysługuje, gdyż w zadaniowym czasie pracy nie ma nadgodzin, a dla kierowników i tak są one nieodpłatne. Czy mamy rację? – pyta czytelnik.
Zadaniowy czas pracy jest szczególnym systemem, gdzie miernikiem wykonywania obowiązków nie jest – w przeciwieństwie do wszystkich innych systemów czasu pracy dopuszczalnych przez przepisy kodeksu pracy - czas, ale rzeczywiście wykonane zadanie (zadania).
Podstawową różnicą między zadaniowym a pozostałymi systemami czasu pracy, które może stosować pracodawca jest to, że w tym pierwszym nie ma ani rozkładu, ani ścisłych norm dobowych czy tygodniowych czasu pracy. Zakres godzinowy obowiązków jest wyznaczany przez określenie zadań do wykonania. Natomiast czas, który pracownik faktycznie musi poświęcić na wykonanie zadań, nie ma znaczenia „rozliczeniowego”. W określonym terminie musi on po prostu wykonać umówioną pracę.
Nie oznacza to jednak pełnej swobody i możliwości nadmiernego obciążenia pracownika. Pracodawca w porozumieniu z zatrudnionym ustala bowiem czas niezbędny do wykonania powierzonych obowiązków. Musi przy tym uwzględnić wymiar czasu pracy wynikający z norm określonych w art. 129 k.p., czyli osiem godzin na dobę i przeciętnie 40 godzin tygodniowo.
Zatem nie można uznać, że ustalenie zadaniowego systemu wyłącza pracę w nadgodzinach, jeśli zakres powierzonych obowiązków jest niemożliwy do zrealizowania w normach czasu pracy. W sytuacji przedstawionej w pytaniu mamy do czynienia ze świadczeniem pracy regularnie ponad osiem godzin dziennie, przy braku – jak się wydaje – okresów znacznie krótszego czasowego wykonywania zadań.