W przedstawionym przykładzie pracownikowi zaplanowano prawidłową liczbę dni roboczych w okresie rozliczeniowym. Mimo że na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się zaplanowane zgodnie z obowiązującymi przepisami, to jednak z racji obowiązującej definicji tygodnia taki grafik narusza przepisy o odpoczynkach tygodniowych.
Jest to konsekwencją tego, że pierwszym dniem okresu rozliczeniowego, a tym samym pierwszym dniem tygodnia jest niedziela, będąca dla zatrudnionych dniem wolnym od pracy.
W pierwszym tygodniu okresu rozliczeniowego pracodawca przypadkowo zapewnił pracownikom wymagany odpoczynek tygodniowy w związku ze świętem Trzech Króli (6 stycznia). W kolejnych tygodniach, tj. od 8 do 14, od 15 do 21, od 22 do 28 stycznia pracownikom nie został zapewniony nieprzerwany 35-godzinny odpoczynek tygodniowy.
Zgodnie bowiem z regulacjami kodeksowymi odpoczynek ten pracownik powinien otrzymać w każdym tygodniu liczonym od pierwszego dnia okresu rozliczeniowego.
Początek i koniec
Zgodnie z literalnym brzmieniem przepisów kodeksu pracy tydzień to siedem kolejnych dni kalendarzowych, poczynając od pierwszego dnia okresu rozliczeniowego. Jeżeli zatem mówimy o dniach kalendarzowych, to zaczynają się one o godz. 0.00 i kończą o godz. 24.00 każdego dnia.
Logiczną konsekwencją jest to, że również tydzień będzie się rozpoczynał od godz. 0.00 w pierwszym dniu i trwał do godz. 24.00 dnia siódmego. Idąc jeszcze dalej, tak samo należy wyznaczyć graniczne godziny okresów rozliczeniowych czasu pracy. Przykładowo zatem okres rozliczeniowy obejmujący styczeń 2012 r. rozpocząłby się 1 stycznia o godz. 0.00 i zakończył 31 stycznia o godz. 24.00.
W tym przypadku w tygodniu liczonym od poniedziałku do niedzieli pracownikowi można by polecić pracę w sobotę maksymalnie do godz. 13.00, tak aby mógł do godz. 24.00 w niedzielę skorzystać z nieprzerwanego 35-godzinnego odpoczynku tygodniowego.
Ukształtowanie w ten sposób przez ustawodawcę tych okresów nie jest jednak w pełni zgodne z zawartą w art. 151
9
§ 2 k.p. definicją niedzieli.
Wynika z niej bowiem, że za pracę w niedzielę uważa się co do zasady pracę wykonywaną między godz. 6.00 w tym dniu a godz. 6.00 w następnym dniu, chyba że pracodawca ustalił inne godziny dla niedzieli. Dlatego też niektórzy komentatorzy przyjmują, że z 35-godzinnym odpoczynkiem pracownik musi się wyrobić do godz. 6.00 w poniedziałek. Wówczas to mógłby wykonywać pracę w sobotę nawet do godz. 19.00.
Jak z tym styczniem
Bez względu na to, którą z powyższych interpretacji przyjąć, w pierwszym okresie rozliczeniowym 2012 r. nie można zaplanować zatrudnionym pracy w sobotę bez naruszenia przepisów o odpoczynku tygodniowym. Nie zostanie on bowiem zapewniony w niedzielę stanowiącą pierwszy dzień okresu rozliczeniowego, jeżeli pracownik będzie wykonywał pracę od poniedziałku do soboty >patrz tabela 3.
Nie można w tym przypadku „pożyczyć” odpoczynku dobowego z poprzedniego tygodnia, który już się zakończył. Dlatego nie można dopełniać tygodniowego odpoczynku w kolejnym tygodniu. Zatem odpoczynek dobowy z soboty 7 stycznia nie może stanowić części odpoczynku tygodniowego dla tygodnia od 8 do 14 stycznia.
Ustawodawca wskazał bowiem, że taki odpoczynek jest pracownikowi należny w każdym tygodniu rozumianym jako kolejne siedem dni kalendarzowych, począwszy od pierwszego dnia okresu rozliczeniowego.
Sobota 7 stycznia jest ostatnim dniem pierwszego tygodnia 2012 r., który – w zależności od tego, jaką z powyższych interpretacji przyjmiemy – skończył się w sobotę o godz. 24.00 lub w niedzielę o godz. 6.00. W obu przypadkach nie zapewniono pracownikowi wymaganego odpoczynku tygodniowego.
Takie problemy z planowaniem pracy w soboty będzie miał pracodawca przez cały pierwszy okres rozliczeniowy czasu pracy w 2012 r., bez względu na długość jego trwania.