Nie każdy zatem sprawdzian czy test, jaki przeprowadza się w celu potwierdzenia kwalifikacji zawodowych, będzie uprawniał pracownika do sześciu dni urlopu. Po wprowadzeniu nowych przepisów Departament Prawa Pracy Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wydał opinię, że uprawnienie do takiego urlopu przysługuje, gdy dany przepis (ustawa, rozporządzenie) określa, że to egzamin potwierdza dane kwalifikacje zawodowe.
W praktyce oznacza to, że większość egzaminów kończących szkolenia (np. językowe, obsługa programów komputerowych) nie pozwala pracownikowi domagać się urlopu szkoleniowego. Tylko jeśli konkretna ustawa lub rozporządzenie regulują, że zdobycie danej kwalifikacji zawodowej możliwe jest po zdaniu egzaminu, pracownik zyska prawo do takiego urlopu. Dotyczy to np. tłumaczy przysięgłych czy doradców podatkowych.
Niektórzy jednak opowiadają się za szerszym pojęciem egzaminu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe. Dzięki temu urlop powinien być udzielany, jeśli taki sprawdzian jest wymagany w innych wypadkach niż wskazują przepisy powszechne, np. egzamin ustalił organizator szkolenia. Taka rozszerzająca wykładnia powoduje niepewność dla pracodawcy.
Ponadto z analizy przepisów wynika, że zamysłem ustawodawcy było raczej ograniczenie przypadków udzielenia urlopu szkoleniowego do tych wyjątkowych (np. matura, przygotowanie i obrona pracy magisterskiej). Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby pracownik z pracodawcą ustalili w umowie szkoleniowej, że taki urlop dostanie, nawet jeśli egzamin nie mieści się w kodeksowym pojęciu tego potwierdzającego kwalifikacje zawodowe.
W ostatnim roku studiów
Łącznie 21 dni wolnego przysługuje pracownikowi w ostatnim roku studiów na napisanie pracy dyplomowej oraz na przygotowanie się i przystąpienie do egzaminu dyplomowego. Chodzi o studia określone w ustawie o szkolnictwie wyższym. Za takie uznaje się studia licencjackie, magisterskie oraz podyplomowe (prowadzone na uczelni, instytucie naukowym PAN, instytucie badawczym albo Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego).
Zatem, mimo że w ustawie o biegłych rewidentach jest mowa o egzaminie dyplomowym, pracownikowi podchodzącemu do ustnego egzaminu na biegłego rewidenta przysługiwać będzie tylko sześć dni urlopu, a nie 21. Nie kończy on bowiem studiów.