„Solidarność" wystosowała do resortu pracy pytania dotyczące praktycznych skutków wdrożenia dyrektywy unijnej przewidującej wprowadzenie urlopu wychowawczego, który przysługiwałby wyłącznie ojcu. Takie rozwiązanie miałoby ich zachęcić do brania czasu wolnego na wychowanie dziecka.
Korzystać z praw
Jeszcze w latach 90., kiedy większość zatrudnionych pracowała na czas nieokreślony, ludzie masowo wykorzystywali urlop wychowawczy. Obecnie ok. 30 proc. pracujących świadczy pracę na podstawie umów na czas określony. W praktyce więc mają problem z wykorzystaniem całego urlopu, ponieważ ich umowa o pracę kończy się wcześniej.
– Należy więc rozważyć, czy przy pracach nad zmianami w udzielaniu urlopów wychowawczych nie należałoby uwzględnić realiów rynku pracy. Chodzi o to, by rodzice rzeczywiście mogli skorzystać z tego prawa – mówi Danuta Wojdat z NSZZ „Solidarność". Być może należy zwiększyć wiek dziecka uprawniający do skorzystania z urlopu wychowawczego. Dyrektywa unijna mówi, że urlop wychowawczy powinien być wykorzystywany maksymalnie do osiągnięcia przez dziecko ośmiu lat życia.
Samotna matka traci
– Nie wiemy, jakie będą skutki przypisania mężczyznom części urlopu wychowawczego. Mam tu na myśli interes samotnych matek. Czy skutkiem wdrożenia dyrektywy w sposób proponowany przez rząd stracą miesiąc wychowawczego? Uważamy, że to byłoby niesprawiedliwe – mówi Danuta Wojdat.
Dyrektywa unijna określa, że tzw. urlop rodzicielski, czyli w naszych warunkach wychowawczy, ma trwać co najmniej cztery miesiące, a nieprzenoszalna ojcowska część ma wynosić jeden miesiąc. Teoretycznie więc unijny standard zakłada, że część nieprzenoszalna ma wynosić 1/4 urlopu wychowawczego. Gdyby te proporcje wprowadzić na nasz grunt, część nieprzenoszalna urlopu dla ojca powinna wynosić dziewięć miesięcy. Resort pracy zaproponował jednak rozwiązanie, którego nie będzie kwestionować UE.