Firma, która handluje różnego rodzaju materiałami wybuchowymi, musi mieć zezwolenie. Ale dla niektórych grup, w tym popularnych w okresie noworocznym fajerwerków, zgodnie z art. 6 ust. 2 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=93B234E0B4089730A4A30736772A9ACA?id=161875]ustawy o wykonywaniu działalności gospodarczej w zakresie wytwarzania i obrotu materiałami wybuchowymi, bronią, amunicją oraz wyrobami i technologią o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym (DzU z 2001 r. nr 67, poz. 679 ze zm.)[/link], nie jest ono potrzebne.
Informacji, dla jakich konkretnie materiałów zezwolenie nie jest wymagane, należy szukać w zmienionej w tym roku [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=4111872AFEB380E50BF4D476A657A591?id=166455]ustawie o materiałach wybuchowych przeznaczonych do użytku cywilnego (DzU z 25 lipca 2002 r. nr 117, poz. 1007 ze zm.)[/link].
[srodtytul]Jakie oznaczenie[/srodtytul]
Nie można zapomnieć o odpowiednim oznakowaniu. Zgodnie z nowymi przepisami mają to być znaki CE. Wprowadzający do obrotu sztuczne ognie musi zapewnić, aby wyroby pirotechniczne były zgodne z zasadniczymi wymaganiami. Dokonuje tego jednostka notyfikowana. Ale nadal może to być również znak literowy NWP.
– Do 4 lipca 2017 r. w obrocie mogą być sprzedawane wyroby pirotechniczne zarówno ze starych zapasów oznakowane literami NWP, jak i te ze znakiem CE – mówi Jadwiga Gunerka, zastępca dyrektora Departamentu Nadzoru Rynku w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów.